Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Piotr Lisiewicz
24.03.2025 14:00

Prowokacja zgorzelecka

Czas, kiedy pierwszy raz po 1989 r. policja cieszyła się w Polsce szacunkiem uczciwych ludzi, a hasło „Murem za polskim mundurem” było popularne, należy już do przeszłości.

Wtargnięcie policji do domu Ryszarda Majdzika, by skonfiskować wiszącą na ścianie broń, pamiątkę z czasów antykomunistycznego podziemia, miało tyle sensu co szukanie części samolotu wysadzonego 15 lat temu w Smoleńsku przez Rosjan w mieszkaniu Ewy Stankiewicz. I tyle co wysyłanie typów w kominiarkach na posła Dariusza Mateckiego, by go zamknąć w samochodzie, w centrum Warszawy. W sobotę doszło do prowokacji w Zgorzelcu, gdzie do manifestantów wysłano typów w kominiarkach, by niemieckie media mogły napisać, że byli tam „Polen  ­Neonazis”, gdyż, jak wiadomo, nazizm łączy się nierozerwalnie z polskością, a prowadzący manifestację Adam Borowski, honorowy konsul Czeczenii, to wręcz modelowy dowód, że demonstranci nienawidzą ludzi z powodu ich religii czy narodowości. Policjantów, którzy w tym uczestniczą, ostrzegam, że wkrótce będą przez Polaków traktowani jak ich dziadkowie z ZOMO czy ojcowie, którym młodzież wypisywała hasło „HWDP”. Murem za polskim mundurem, jeśli nie jest wypełniony sowieckim szczurem.

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej