I choć nie udało się dopłynąć do Pobierowa, główny cel został zrealizowany z nawiązką, bowiem na pomoc dla chłopca wpłynęła kwota dwukrotnie wyższa. Pływaczka musiała sobie radzić w zimnej wodzie, bez snu, dotykania łodzi, pływania w złych warunkach atmosferycznych – to niewątpliwie wyczyn wyjątkowy, wręcz heroiczny, dlatego Warszawianka zasługuje na słowa uznania. Jednak jej spektakularne osiągnięcie rodzi kilka pytań, które wcale go nie umniejszają: na ile można narażać własne zdrowie w imię szczytnych celów? Czy człowiek powinien podejmować wysiłek, który przekracza granicę jego możliwości?