Na zdrowy rozum powinniśmy więc uznać kogoś, kto tak bredzi, za osobę niedouczoną. Pamiętajmy jednak, że spółka, w radzie której zasiadała Olga Tokarczuk, dostała od władzy 17 mln zł, zaś rok do roku jej fundacja uzyskuje setki tysięcy złotych od miasta Wrocław. Jak więc widać, jeśli chodzi o „autorytety moralno-intelektualne” uśmiechniętej Polski, zasada jest zawsze ta sama. Mogą być bandą ignorantów, plotącą trzy po trzy, ale nie można im odmówić cwaniactwa i wiedzy, gdzie leżą konfitury. Jest w tym jakaś mądrość, nieprawdaż?
Porażająca wiedza Olgi Tokarczuk
Ostatnio nasza noblistka przypomniała o sobie, dzieląc się mądrością, że dawno, dawno temu, w paleolicie, traktowaliśmy zwierzęta jak siostry, ale potem wszystko się zepsuło. Teza o tyle zabawna, że jedno z ostatnich największych wymierań – do których człowiek się walnie przyczynił, o ile sam go nie spowodował... – miało miejsce właśnie w paleolicie.