Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Krzysztof Wołodźko
25.08.2026 07:00

Parodia polszczyzny i elity

Wielokrotnie słyszałem z ust ludzi „rozsądnych i wyważonych”, że krytyka elit III RP w wykonaniu prawicy i altleftu jest przesadzona. Rzeczywistość przelicytowała nasze intuicje.

Niesławny pseudoraport o „marce Polska” potwierdził, że obecna władza nie potrafi już nawet gasić pożarów, które sama wywołuje. Donald Tusk strzelił sobie wyżej niż w kolano, jeszcze niedawno pod niebiosa wychwalając Barbarę Mróz-Gorgoń. Badaczka złożyła dymisję z funkcji pełnomocnika rządu ds. promocji marki Polska, ubolewając nad hejtem, który na nią spadł. Mam przeczucie graniczące z pewnością, że to coraz bardziej popularna strategia, służąca rozmywaniu odpowiedzialności tych, którzy okazali się skrajnie niekompetentni. I za to chcieli jeszcze brać niezłe pieniądze. To jest najlepsze podsumowanie, przynajmniej jednego wątku tej afery. Tak zwane elity III RP wciąż uważają, że im się po prostu należy. Należy im się, bo tak „pięknie mówią”, tyle że nie po polsku, ale jakimś skarłowaciałym slangiem, który powstał na przecięciu świata biznesu, akademii, instytucji publicznych. Ten skarłowaciały slang, w który zmieniają polszczyznę, to naprawdę ponury wątek nadwiślańskiej kseromodernizacji.
 

 

NAJNOWSZE