Dla zwykłych pacjentów jest dantejskie piekiełko SOR. W tym właśnie szpitalu pracował (jeśli można tak to określić) Dawid Kacprzyk, do niedawna ważny działacz lokalnej KO, lekarz milioner bez specjalizacji. To wszystko w czasie, gdy na zlecenie Donalda Tuska minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda demoluje publiczną ochronę zdrowia, przywracane są limity na operacje, zabiegi i diagnostykę, zamykane są całe szpitale i poszczególne oddziały, niszczone takie programy jak Dobry Posiłek, ograniczana jest refundacja leków i trwa pełzająca prywatyzacja systemu. Wszystko w czasie, gdy premier odmawia w Sejmie przyjęcia petycji od mieszkańców Leska, którzy wkrótce zostaną bez szpitala. Oto Polska nadludzi z KO. I jej wyborców, zbyt naiwnych lub cynicznych, by uczyć się na błędach.
Oto Polska nadludzi z partii rządzącej
W Szpitalu Południowym w Warszawie ma funkcjonować „specjalna przychodnia” dla polityków Koalicji Obywatelskiej i ich rodzin: ze znacznie szybszą ścieżką przyjęć, kilkunastoma, a nawet kilkudziesięcioma badaniami diagnostycznymi w krótkim czasie i osobną poczekalnią.