Wśród prawie 1400 kandydatów do „Szkoły Orląt” było około 240 kobiet. Na pierwszy rok studiów uczelnia przyjmie 213 osób. Dodatkowo badaniom poddano niemal 300 kandydatów do Ogólnokształcącego Liceum Lotniczego w Dęblinie, gdzie przygotowano 54 miejsca.
„Od kilku lat obserwujemy tendencję wzrostową wśród chętnych do zostania pilotami wojskowymi, jednak prawie 1400 chętnych to rekord w historii WIML”
– powiedział PAP dr n. med. Marek Popiel, kierownik Ośrodka Badań Orzecznictwa Lotniczo-Lekarskiego i Medycyny Pracy WIML.
Skala wzrostu jest szczególnie widoczna w dłuższej perspektywie. W 2013 r. na badania do WIML przyjechało około 380 kandydatów do lotnictwa wojskowego, w 2023 r. było ich już 870, w 2024 r. – 1250, a w 2025 r. – 1220.
Zdaniem głównego specjalisty ds. komunikacji społecznej WIML Jarosława Rybaka na wzrost zainteresowania lotnictwem wojskowym składa się wiele czynników. Wśród nich wymienił profesjonalne kampanie społeczne prowadzone przez MON, wzrost postaw proobronnych i patriotycznych wśród młodego pokolenia, a także możliwość szybszej stabilizacji życiowej.
Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil, a następnie kliknij „Obserwuj w Google”
„Kandydatów przyciąga również atrakcyjne uposażenie otrzymywane już od pierwszego roku studiów oraz perspektywa zatrudnienia po ukończeniu nauki” – powiedział PAP Rybak.
Z wynikami badań przeprowadzonych w WIML kandydaci trafiają do Rejonowej Wojskowej Komisji Lotniczo-Lekarskiej, która ma siedzibę na terenie instytutu. Tam otrzymują orzeczenia dotyczące zdolności do służby w lotnictwie.
Około 110 kandydatów zakwalifikowano na kierunek pilot samolotu bojowego naddźwiękowego, na którym jest tylko 30 miejsc. Ponad 190 osób pozytywnie zaopiniowano na kierunek pilot-operator bezzałogowych statków powietrznych, na którym przewidziano 39 miejsc. 26 miejsc przygotowano dla przyszłych pilotów samolotów transportowych wielosilnikowych lub śmigłowców. Selekcję na tę kategorię przeszło prawie 450 ochotników.
Około 170 osób zakwalifikowano ponadto do innych ról w załodze, m.in. kontrolerów ruchu lotniczego. Łącznie komisja wydała w tym roku orzeczenia dotyczące około 1300 kandydatów do Lotniczej Akademii Wojskowej(LAW).
Jak ustaliła PAP w Rejonowej Wojskowej Komisji Lotniczo-Lekarskiej, w tym roku komisja wydała około 200 negatywnych decyzji. Nie oznacza to jednak, że tylu kandydatów zostało całkowicie wyeliminowanych z możliwości kształcenia w LAW.
„Kandydaci mogą bowiem ubiegać się o kilka kategorii zdrowia. Negatywna decyzja dotycząca najwyższej kategorii, uprawniającej m.in. do pilotowania samolotów odrzutowych, nie musi oznaczać zakończenia kwalifikacji. Kandydat może otrzymać kategorię pozwalającą na szkolenie na śmigłowcach, samolotach transportowych lub bezzałogowych statkach powietrznych”
– powiedział PAP ppłk lek. Bartosz Kade, zastępca przewodniczącego komisji.
Kandydaci na pilotów wojskowych spędzają na badaniach w WIML około tygodnia. Oprócz podstawowych przechodzą szereg szczegółowych badań, m.in. rezonans magnetyczny oraz badania neurologiczne, okulistyczne, laryngologiczne i psychologiczne. Kandydaci przechodzą też testy w komorach niskich ciśnień oraz na wirówce przeciążeniowej.
„Do najczęstszych przyczyn dyskwalifikacji kandydata na poszczególne kategorie należą wady wzroku i kręgosłupa. Kandydaci są również oceniani podczas badań psychologicznych, które obejmują m.in. odporność psychiczną, szybkość reakcji, koncentrację, podzielność uwagi oraz koordynację wzrokowo-ruchową” – powiedziała PAP kpt. lek. Magdalena Rola, orzecznik z komisji.
Komisja lekarska WIML zwraca uwagę na potrzebę wprowadzenia górnej granicy wieku dla kandydatów do Lotniczej Akademii Wojskowej, ponieważ obecnie przepisy nie określają takiego limitu. Najstarszym kandydatem na pilota, jakiego pamiętają pracownicy komisji, był 47-latek, który przeszedł kwalifikację medyczną w ubiegłym roku. Wcześniej przepisy przewidywały górną granicę wieku na poziomie 27 lat, jednak została ona zniesiona około 2004 r.
Przedstawiciele WIML nie są obecnie w stanie wskazać, jaki limit wieku byłby najbardziej zasadny. Ich zdaniem wymagałoby to pogłębionych badań medycznych połączonych z analizą wymogów technicznych dotyczących obsługi wprowadzanego do sił zbrojnych sprzętu.