Wśród hollywoodzkich elit takie hasła są dziś obowiązkowym elementem występu – niemal jak kolejna rola do odegrania. Ale gdy chodzi o prawdziwe ofiary brutalnych reżimów, zapada cisza. Podczas całej gali nie padło ani jedno słowo o dziesiątkach tysięcy ludzi represjonowanych i zabijanych przez islamski reżim w Iranie. Nikt nie wspomniał też, że podczas protestów na przełomie lat 2025 i 2026 władza w Teheranie otworzyła ogień do własnych obywateli, a w ciągu zaledwie kilku dni zginęły dziesiątki tysięcy demonstrantów. Hollywood chce być sumieniem świata, ale to raczej klub ideologicznej poprawności, w którym nagradza się modne slogany, a ignoruje tragedie niewygodne dla obowiązującej narracji. Gala rozdania Oscarów miała być świętem kina. Coraz częściej wygląda jednak jak pokaz moralizowania hollywoodzkiej lewicy, która nagradza własne slogany i klaszcze sobie sama za polityczną poprawność.
Oscarowy teatr hipokryzji
Tegoroczna gala wręczenia Oscarów po raz kolejny pokazała hipokryzję Hollywood w najczystszej postaci. Aktor Javier Bardem ze sceny ogłosił: „Nie dla wojny” i „Wolna Palestyna”. Sala natychmiast wybuchła oklaskami.