Polacy wchodzą w wakacyjny okres naładowani potężną dawką emocji. Niestety w głównej mierze negatywnych. Okazuje się bowiem, że sprawna ochrona zdrowia w Polsce istnieje, ale tylko dla wybranych. Zwykły obywatel mdleje w kolejkach do specjalistów i dusi się na przepełnionych SOR-ach, a w tym samym czasie polityczna elita korzysta z tajnego gabinetu w Warszawie, załatwiając leczenie od ręki.
Arogancja, z jaką rząd Donalda Tuska tłumaczy tę patologię, tylko podnosi nam ciśnienie. Trudno oczekiwać, że po takim „upale” nie przyjdzie potężna burza. Dosłownie i w przenośni.