Teraz PAN postanowiła zorganizować dyskusję o praworządności, którą to ksiądz arcybiskup „z satysfakcją przyjął”, wyraził „poparcie dla dialogu”, stwierdził, że „kompromis jest możliwy” i mamy szansę, aby „właściwe opisać ten ważny sektor”. Tłumacząc tę nowomowę: abp de facto powtórzył tezę Adama Strzembosza, że wymiar sprawiedliwości sam się oczyści, bo kompromis to zaakceptowanie trwania postkomuny w sądach. Chce ksiądz arcybiskup „opisać” polskie sądy? Opisów morza krzywdy zwykłych Polaków, którzy nie jedzą obiadów z rektorami ani biskupami, nigdy dość. Jednak wnioski z opisu, czyli sporządzenie bicza ze sznurków i przepędzenie przekupniów ze świątyni sprawiedliwości, są ważniejsze. 30 lat temu, z udziałem niektórych duchownych, zafundowano nam w Magdalence i przy Okrągłym Stole koszmarną III RP. Być może duchownych nie należy winić, był inny czas. Jednak dziś Polacy mają większe aspiracje: naprawdę niepodległą Polskę bez posowieckiej fikcji sprawiedliwości.