Panowie twierdzą, że nie wiedzieli, że Dawid Kacprzyk, lat 28, który zarobił w ciągu roku 1,6 mln zł, stworzył tam prywatny VIP room dla członków partii rządzącej, sam będąc w KO duszą i ciałem. Powiedzmy wprost: młody partyjny lekarz bez specjalizacji kradł pieniądze z kasy, wpisując się na dyżury, na których nie był. Młodziak kupił sobie Porsche Panamera, a lekarz, który alarmował o nieprawidłowościach młodego kacyka, został ze szpitala pogoniony.
Afera jest dla Tuska i kolegów niezwykle niebezpieczna, bo pokazuje jak na dłoni, że KO to partia, która gardzi zwykłymi ludźmi, bo ważni są członkowie elity i to ich przyjmuje się i leczy bez kolejki. W związku z tym w sukurs Tuskowi postanowili przyjść dzielni dziennikarze prorządowi, którzy wywęszyli, że lekarz, który powiadomił media, sam miał dopuszczać się nieprawidłowości w tym szpitalu. Bez sensu ta obrona, bo wydłuża listę zarzutów wobec Trzaskowskiego i Kierwińskiego. Sytuacja jest rozwojowa.