Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Ewa Polak-Pałkiewicz
03.09.2026 15:00

Nie zobaczyli go już nigdy

20 lat temu dostałam dziwny list od córki dawnego sekretarza gminy Siemkowice (pogranicze ziemi łódzkiej i poznańskiej). Pisała, że jej ojciec przed wojną chadzał na polowania z Ksawerym Karśnickim, miejscowym dziedzicem – a ja przypomniałam jego postać w jakimś artykule. Autorka listu znała jego córkę, wygnaną po wojnie z rodzinnego dworu. I oto, choć minęło już tyle lat, postanowiła, ni mniej, ni więcej, „pobłogosławić mnie” za to, że tę rodzinę przypomniałam. Dlaczego?

O Ksawerym Karśnickim dowiedziałam się ze wspomnień jego córki Teresy. Jako 19–20-latek walczył w wojnie bolszewickiej jako ochotnik, wraz z bratem. Obaj wrócili do domu z Krzyżem Walecznych jako oficerowie. 

Po studiach w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie gospodarował na 600 hektarach. Dzięki przyjacielskiej postawie wobec miejscowych chłopów i talentom organizacyjnym zyskał lojalnych współpracowników w prowadzeniu majątku.

Piękna para

Zapalony myśliwy, znawca i miłośnik koni, prezes Związku Hodowców w powiecie kolskim, laureat konkursów hippicznych. Jego skarogniady, jabłkowity o imieniu Habdank zdobył złoty medal na wystawie w Poznaniu w 1938 r. 

Sprzedaż koni najwyższej klasy, tzw. remontów, dla wojska pozwoliła rozkwitnąć majątkowi w Siemkowicach. Za roczne zbiory ze swojej ziemi Ksawery kupił w tym samym roku najnowszy model luksusowego samochodu marki Vauxhall. 

Miał piękną i oddaną żonę, Wandę z Orzechowskich. Pod opieką domowych nauczycieli kształcili oboje czwórkę dzieci; żona nadzorowała tę edukację od strony religijnej. Koniec karnawału 1938 r. oboje spędzili w Warszawie. „Przemieszczali się od Fukiera do Złotej Kaczki i ze Złotej Kaczki do Europejskiego, oglądając rewie i operetki” – pisze ich córka. Czy czuli już, że tańczą na wulkanie? 

„Piękny Porucznik”, jak o nim mówiono, nie znosił religijnej ostentacji, ale miał wiarę. Pełen werwy, energii, inicjatywy, pogody ducha, rodzinny i ufny w opiekę Opatrzności, w 1937 r. uczestniczył w Pielgrzymce Ziemian na Jasną Górę. 

Miał 40 lat, gdy stanął oko w oko z rzeczywistością, którą dotąd uparcie kwestionował: napaści Niemiec na Polskę. Wcześniej nie przyjmował do wiadomości, że nadciąga katastrofa. Żył planami rozwoju hodowli koni, unowocześniania majątku. Irytowały go „ludzka histeria” i „psychoza wojenna”. Śmiał się z czarnowidzów. Był pewien, że po tym wszystkim, co przeszła Polska, także jego rodzina, już nic złego tutaj nie może się zdarzyć. Wyczerpały się wszelkie miary cierpienia i ofiar. 

31 sierpnia 1939 r. wyjechał na całodobowe polowanie. 1 września o świcie ustrzelił pięknego jelenia w tzw. Mokrym Lesie. W chwilę potem usłyszał detonacje. Niemcy bombardowali Wieluń.

Zadecydowała jedna chwila

2 września, po zabezpieczeniu transportu do Lwowa najlepszych koni z majątku, pożegnał się z bliskimi. 12-letnia córka patrzyła, jak wkłada mundur oficera rezerwy 15 pułku ułanów i rogatywkę ze szkarłatnym otokiem: „brzęcząc szablą i ostrogami, wyszedł z pokoju (…) skupiony i już daleki… W drzwiach holu zatrzymał się, zasalutował i w następnej chwili siedział już w swojej limuzynie obok szofera Jarugi. Samochód szybko zniknął za bramą wjazdową”. 

Między pokpiwaniem z sąsiadów przejętych nadciągającą wojną a decyzją wyruszenia na front natychmiast upłynęła niecała doba… 

Wrócił do domu nazajutrz. W pułku kazano czekać na wezwanie ze sztabu. 4 września, wobec zbliżających się niemieckich oddziałów, zarządził ewakuację dzieci wraz z krewnymi i podopiecznymi, za Wisłę. „Przygotowania do drogi było błyskawiczne” – pisze Teresa Karśnicka-Kozłowska. „Mamusia skreśliła nam znak krzyża na czole, ojciec ucałował pierworodnego i dał mu sygnet; każdą z nas [trzech sióstr – przyp. EPP] podniósł wysoko i powiedział: »Bądź dobrą Polką!«. Odjechaliśmy w ciemną noc”.

Gdy 5 września wezwanie wciąż nie nadchodziło – to już relacja żony – ponownie włożył mundur, wziął szablę, broń krótką i sztucer myśliwski. „Pożegnał obie babcie i mamusię, która zawiesiła mu na szyi ryngraf z Matką Boską i patrzyła, jak wskakuje na wierzchówkę Gardę, aby przyłączyć się do pierwszego napotkanego oddziału”. 

Żona otrzymała wiadomość od ordynansa, że został wcielony do pułku kawalerii. Dwa dni potem jedna z kuzynek zobaczyła go w grupie konnych zwiadowców w okolicach Warszawy. Podjechał do niej i przekazał przesłanie dla żony; brzmiało jak prośba o wybaczenie: „Jak się ma tak wielki skarb, to docenia się go w pełni, gdy się go traci”.

Nie zobaczyli go już nigdy. Rodzina nie znalazła miejsca pochówku. Wiadomo, że brał udział w bitwie nad Bzurą. Zastąpił gen. Stanisławowi Grzmot-Skotnickiemu (był z nim spowinowacony) kierowcę, który poległ na początku bitwy. Karśnicki najprawdopodobniej zginął od bomby.

Wraz z Polską ocalejemy lub zginiemy

Istnieją pewne gesty i zachowania, które Polacy czynili przez wszystkie wieki swojej historii, w najbardziej dramatycznych okolicznościach. Zawsze te same. Ich wymowa jest twardym orzechem do zgryzienia dla ludzi, których celem życia jest codzienny komfort i święty spokój. 

Tajemnica śmierci por. Karśnickiego to zagadka nie do rozwikłania dla „ludzi znikąd”, dla wszystkich pozbawionych gruntownej znajomości historii. To zagadka setek i tysięcy wyborów dokonywanych przez Polaków, tych bardzo młodych, i tych w pełni sił. Dokonywano ich, stając oko w oko z niemieckim i sowieckim z barbarzyńcą. 

Cele najeźdźców były o wiele bardziej dalekosiężne niż te ujawniane i deklarowane: grabież oraz polityczna i gospodarcza hegemonia. Zniszczenie Polski to zniszczenie cywilizacji łacińskiej w Europie. 

Ci młodzi i ci w pełni sił Polacy nie mieli wątpliwości, czy ratować siebie, swój majątek, luksusowe nieraz dobra – zabytkowe siedziby, dzieła sztuki, wypieszczone konie, ale też skromne wiejskie gospodarstwa z ich lichym inwentarzem – trwając jednocześnie przy najbliższych, czy też własnym ciałem i największym wysiłkiem umysłu i woli bronić tego, co jest dobrem wszystkich rodaków. Nie ociągali się i nie szukali usprawiedliwień, bo by ich nie znaleźli – w polskiej mentalności ich nie ma. Tak narodziło się Polskie Państwo Podziemne, stąd wzięło się Powstanie Warszawskie. Tak zrodziło się Zrzeszenie Wolność i Niezawisłość.

Polska jest testem dla Europy

„Wszystko będzie zależało zatem od tego, czy uda nam się sprawić, że Polska się odrodzi” – pisał w październiku 1939 r., gdy Polska samotnie zmagała się z dwoma najeźdźcami, angielski pisarz Hilaire Belloc. U progu wojny z tą jedną jedyną sprawą wiązał nadzieję na pokonanie całego anarchistycznego zła w Europie. Wiedział doskonale, że przypadek Polski, katolickiego kraju miażdżonego na oczach niemego świata przez dwie potęgi, ogarnięte ideologicznym szaleństwem, nie jest jedynie historycznym incydentem. 

Belloc rozumiał i czuł historię kontynentu i miejsce, jakie w niej zajmuje Polska. „Nawet dzisiaj, gdy ludzie zaczynają jaśniej postrzegać historię i jej konsekwencje, większość z nich ma wciąż problemy ze zrozumieniem, że odbudowa i utrzymanie jedynego żarliwie katolickiego narodu jest kwestią kluczową dla nas wszystkich. (...) Jeśli nam się to nie uda, będzie to oznaczało, że zatriumfowały siły niszczące wszystko, dzięki czemu i dla czego żyjemy” – przestrzegał. 

„Polska jest testem dla Europy. Odrodzenie i zachowanie silnego i niepodległego państwa polskiego jest i musi być najważniejszym z naszych politycznych celów w strasznej walce, której zmuszeni jesteśmy stawić czoła…Warunkiem zapewnienia ciągłości naszej cywilizacji jest pokonanie autorów tej zbrodni. Być może nie zdołamy tego uczynić. Jeśli tak się stanie, upadnie również cała nasza kultura. We wszystkich naszych działaniach, zakończonych sukcesem lub porażką, będzie obecna Polska…Wraz z Polską ocalejemy lub zginiemy i słowo »my« oznacza całą naszą sztukę, literaturę, filozofię, całe to wspaniałe, obecnie zagrożone dziedzictwo” – kończy swój wywód z października 1939 r. angielski pisarz.


Cytaty za: Teresa Karśnicka-Kozłowska, „Dawniej niż wczoraj”, Kraków 2003; H. Belloc, wystąpienie z 28 października 1939 r. w Stanach Zjednoczonych, tłum. Izabella Parowicz

 

NAJNOWSZE