Według więc naprędce skleconej wersji wydarzeń dzieci nie zawiesiły na ścianie prawdziwego krzyża, ale krzyż plastikowy, więc to bez znaczenia, to dla zabawy i nie powinno się liczyć jako obraza uczuć religijnych. Przy czym jednak sama nauczycielka przyznała, że do zdjęcia krzyża („zabawkowego”) doszło i że wyrzuciła go do kosza, ale nie miała nic złego na myśli. Jaka więc toczy się narracja wśród liberalnych komentatorów? To dzieci były winne, to one zadrwiły z krzyża i one powinny za to odpowiedzieć. Do całego pakietu urbanowskiej manipulacji brakuje, by ktoś dzieci z Kielna nazwał autorami „seansu nienawiści”, prawda? Stare sztuczki wciąż działają, a odwaga ma być ukarana i opiłowana. Czy pozwolimy na to?
Najpierw krzyż, teraz dzieci
Trzy tygodnie zajęło mediom III RP zorientowanie się, że drwina z krzyża katolickiego w szkole w Kielnie poruszyła Polaków i że trzeba katolików unieszkodliwić. Z pomocą przyszła nieoceniona stacja TVN, której zawieszona za swoje działania nauczycielka udzieliła wywiadu.