Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Jacek Liziniewicz
17.08.2026 07:00

Miernik końca

W polskiej polityce jest to stały element gry. Gdy jakaś władza się kończy, to zawsze sypią się dobre rady od złotoustych polityków. Zwłaszcza ci z obozu władzy mają taką nieznośną i denerwującą tendencję.

Głód? Nie ma go, bo na ulicy leżą mirabelki, a szczawiu na nasypach nikt nie zbiera. Inflacja 20-proc.? To okazja, by jeść 25 proc. mniej – będzie taniej. Drogie masło? Lepiej pieczywo skrapiać oliwą i wcinać bułki bez masełka. Wszystkie wypowiedzi sparafrazowałem, ale one realnie padły ze strony polityków i ich bezpośredniego zaplecza. Wszystkie one padają, gdy aktorzy życia publicznego tracą kontakt z rzeczywistością. Te komentarze niosą ze sobą ładunek emocjonalny, poprzez który zapracowana elita rządząca z wyższością mówi Polakom, co mają robić. To symptom upadającej władzy. Tak trzeba odebrać wypowiedź ministra rolnictwa i rozwoju wsi Stefana Krajewskiego – zapytany o wzrost cen kawy o 300 proc. powiedział, że Polacy przerzucą się na… napój z żołędzi. Schyłkowość w obozie władzy widać już codziennie.

 

NAJNOWSZE