Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Piotr Lisiewicz,
13.07.2020 07:26

Komu z bluzgiem do twarzy

Nasz kochany Prymas Tysiąclecia pisał, że najlepiej nie przeklinać, i pewnie miał rację. Cóż, w życiu wielu z nas bywało inaczej… Ostatnio moim gościem w „Wywiadzie z chuliganem” był Kaczmi z Nagłego Ataku Spawacza, pierwszego polskiego zespołu hip-hopowego. Ćwierć wieku temu N.A.S. zasłynął pełnym bluzgów utworem „AntyLiroy”. No i Kaczmi, dziś ojciec dwójki dzieci, nie zaklął… ani razu.

Mieliśmy 18–20 lat, mówiliśmy językiem z podwórka, opowiadaliśmy o biedzie lat 90., no to jaki nasz język miał być? – mówił Kaczmi rzeczy oczywiste. A puszczona po latach piosenka o kolarzu z NRD „Uwe rozj...ł kolarzówę” wzbudziła tylko melancholię... Inny przykład. Jan Lechoń, największy antykomunista wśród polskich poetów, pisał na wygnaniu o kolaborancie Czesławie Miłoszu, że jego poezja „tak jest potrzebna ludowi jak ­piź…e daszek” i „jeśli Miłosz ma w sobie odrobinę uczciwości, powinien się powiesić, a w każdym razie pójść do pracy fizycznej”. Bluzg, który oczyszcza, bo wyraża świętą złość… Jest jednak taki rodzaj bluzgów, który zawsze budzi odrazę: bluzg sytych starych dziadów, którzy tracą przywileje i postanowili przebrać się za nonkonformistycznych młodzieżowców.

 

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane