Mieliśmy 18–20 lat, mówiliśmy językiem z podwórka, opowiadaliśmy o biedzie lat 90., no to jaki nasz język miał być? – mówił Kaczmi rzeczy oczywiste. A puszczona po latach piosenka o kolarzu z NRD „Uwe rozj...ł kolarzówę” wzbudziła tylko melancholię... Inny przykład. Jan Lechoń, największy antykomunista wśród polskich poetów, pisał na wygnaniu o kolaborancie Czesławie Miłoszu, że jego poezja „tak jest potrzebna ludowi jak piź…e daszek” i „jeśli Miłosz ma w sobie odrobinę uczciwości, powinien się powiesić, a w każdym razie pójść do pracy fizycznej”. Bluzg, który oczyszcza, bo wyraża świętą złość… Jest jednak taki rodzaj bluzgów, który zawsze budzi odrazę: bluzg sytych starych dziadów, którzy tracą przywileje i postanowili przebrać się za nonkonformistycznych młodzieżowców.