Już dziś można powiedzieć w zasadzie jedno. W 2027 roku będziemy mieli do czynienia ze słabym rządem. Nie wiem, czy gorszym niż ten, który jest obecnie, bo Donald Tusk powiesił poprzeczkę bardzo wysoko, ale będzie on targany kłótniami. Jeżeli decyzja Polaków przeciąży w prawą stronę i wymusi to powstanie koalicji czterech formacji prawicowych, będzie to oznaczało kompromitujący chaos. Dlaczego tak uważam? Wystarczy spojrzeć na lata 2015–2023. Teoretycznie były to rządy jednej formacji, czyli Prawa i Sprawiedliwości, ale faktycznie tylko przez cztery pierwsze lata posłowie trzymali szereg. Ton nadawał Jarosław Kaczyński. Miało to oczywiście swoje minusy. Do dziś pamiętam, jak w Lasach Państwowych i MŚ, które chciały przywrócić odstrzał na łosie, zmieniano decyzje urzędników, bo Marta Kaczyńska napisała w felietonie, że to jej się nie podoba. Nie zmienia to jednak faktu, że rząd – czy Jarosław Kaczyński – miał sprawczość. Potem było już gorzej. W wieczór wyborczy 2019 roku lider PiS, przecież człowiek bardziej przenikliwy niż większość komentatorów, już wiedział, że traci sterowność rządu. Długo nie trzeba było czekać, by pojawiły się szantaże. Wszystko się rozłaziło, bo większość wynosiła jedynie pięć głosów. W ramach partii i rządu powstawały frakcje robiące sobie na złość i posądzające siebie nawzajem o zdrady. Paradoksalnie kryzysy pomogły dotrwać do 2023 roku. Teraz kolejny rząd znów ma być rodzinką patchworkową. Nie wiadomo jeszcze, w jakiej konstelacji, ale będzie ona trudniejsza. Dla prawicy bardziej skomplikowana niż lata 2015–2023, a dla tuskowców, o ile przyszyliby sobie Konfederację, jeszcze trudniejsze niż obecna kadencja. Przyszły rząd będzie słaby. Kto wie, może jedyną różnicą, jaką zaobserwujemy, będzie taka, że zmienią się ludzie na stołkach. Ci zamiast rządzić, będą się skupiać na utrzymaniu pozycji i starciach z wewnętrznymi wrogami. Dla Polski to źle. Jednak Polacy do tego dążą. A im bardziej ktoś krzyczy o patriotyzmie, tym bardziej do tego zmierza.
Idzie na gorsze
Teraz kolejny rząd znów ma być rodzinką patchworkową. Nie wiadomo jeszcze, w jakiej konstelacji, ale będzie ona trudniejsza.