Ostatnie wydarzenia pokazują jednak, że „uśmiechnięta” Polska za chwilę będzie miała tylko jedną twarz – tę przywódcy „silnych razem”. Decyzja o planowanym stworzeniu komisji do spraw afery Epsteina oznacza, że Tusk zdecydował się na puszczenie hamulców, jeśli chodzi o antyamerykanizm i prorosyjskość. Wyraźnie to pokazuje propaganda „uzasadniająca” tę kuriozalną decyzję. Pomijając zawarte w niej fejki, jej ton jest żywcem wyjęty z sowieckiej propagandy, przedstawiającej USA jako krainę zbrodniczego imperializmu, zgnilizny moralnej i ostatecznego upadku. Jako największe zagrożenie. Od razu widać, że za tym bełkotem stoi właśnie Giertych, jeden z najbardziej konsekwentnie prorosyjskich polityków w dziejach III RP. Dziś jego język przejmuje Tusk. Okazuje się więc, że premier, żeby przetrwać na stołku, musi stać się Giertychem. Konsekwencje dla Polski będą opłakane.
Giertych pożarł Tuska
Już od wielu miesięcy obecna władza ma dziwne oblicza – z jednej strony udający jeszcze, chociaż z coraz większym trudem, Donald Tusk, z drugiej – skrajnie prymitywny i agresywny Roman Giertych.