Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Jacek Liziniewicz
30.07.2026 21:47

Duże hasła, małe geszefty

Ten, którego interes reprezentuje Dorożała, wyłącza cały obszar z gospodarki leśnej tylko dlatego, że tuż za płotem chce mieć las.

Mikołaj Dorożała postanowił ludziom wytłumaczyć, po co są lasy społeczne. „Są różne historie, jak np. ta ze Świdnika, gdzie wycięto ludziom las do samego płotu – całe życie odkładali, pobrali kredyty, aby mieszkać pod lasem, który nagle znika. Nawet poseł Konfederacji pan Pejo składał do mnie interpelację o lasy społeczne. Ten projekt polega na tym, aby takich sytuacji było jak najmniej. Abyśmy mieli jasny standard prowadzenia prac leśnych w miejscach intensywnego użytkowania lasu przez ludzi” – napisał wiceminister. Ta krótka wypowiedź pokazuje, w jakim kierunku idzie nasz kraj. Otóż instynktownie myślelibyśmy, że urzędnik państwowy jest od egzekwowania prawa. To jest takie, że kupując działkę, pan Kowalski powinien wiedzieć, że jest władny tylko na jej terenie. Nie kupił lasu obok. Tam – za płotem – jest już prowadzona gospodarka leśna, gdzie obowiązują przepisy, a nie jego wola. Czym to się różni od człowieka, który idzie do lasu, ścina samowolnie drzewo, a po ewentualnej wpadce mówi, że dostęp do lasu jest jego prawem, a on chce akurat zrobić ognisko? Z perspektywy urzędnika powinna być żadna. Oba zachowania faktycznie uspołeczniają koszty i prywatyzują zyski. Oto bowiem złodziej drewna wprost zabiera majątek z lasów. W sposób bezpośredni kradnie czyjąś pracę. Ten, którego interes reprezentuje Dorożała, wyrządza jednak szkodę dużo większą. Wyłącza cały obszar z gospodarki leśnej tylko dlatego, że tuż za płotem chce mieć las. Las z pewnością jest atutem dla nieruchomości. Wystarczy pomyśleć w ten sposób i można się domyślać, czyje interesy realizują lasy społeczne. Pewnie tych, którzy tworzą osiedla nazywane „Zielonymi zakątkami” lub „Leśną łąką”. Mamy więc to, co zawsze. Duże hasła, ale małe interesiki.

NAJNOWSZE