Pomoc zorganizowano w minimalnym stopniu i kompromitująco późno, jednak wyborcom, nawet z dotkniętych klęską terenów przedstawiono kilka zainscenizowanych na potrzeby telewizji scen narad – państwo Tuska działało jedynie przy włączonych kamerach zaprzyjaźnionych stacji. Dlatego kolejne kryzysy rząd zostawia same sobie, reagując późno albo wcale.
Tak stało się z pomocą dla Polaków uwięzionych w sferze działań wojennych i tak dzieje się z cenami paliw. Te rosną szybko, a władze, które w swych opozycyjnych czasach naciskały na PiS w kwestii obniżki zależnych od państwa składowych, nie podejmują żadnych działań. Być może przełoży się to na przyszłe sondażowe poparcie. Niestety, politycy cenę zapłacą później, a obywatele – natychmiast.