Po przesłuchaniu dr. Emila Jędrzejewskiego premier Donald Tusk nabrał wody w usta. Bardzo oględna jest również prokuratura. Nie spieszyłbym się jednak z większymi nadziejami, że ktokolwiek w tej sprawie zrozumiał swój błąd. Lider rządzącej koalicji najpewniej spostrzegł, że swoimi tekstami tylko rozjątrzył opinię publiczną. Teraz KO weźmie na przeczekanie i wyciszenie afery. Tyle że sprawa wciąż żyje, co dobrze widać w sieci. I cholernie śmierdzi, jak cały 13-grudniowy układ.
Donald, coś tu waniajet
„Coś tu waniajet” – mawiało się niegdyś, by rosyjskim słowem podkreślić szczególnie dolegliwy smrodek. Gdy przyjrzeć się aferze szpitalnej, z której Koalicja Obywatelska chciała się wyłgać, pozbywając się ze swoich szeregów politycznego beniaminka, czyli Dawida Kacprzyka, nie da się uciec przed podobną konkluzją.