Bo równolegle Tusk faktycznie przestaje dbać o jakiekolwiek pozory i jego kłamstwa coraz bardziej przypominają poziom gminy Wilkowyje, a nie Warszawy czy Brukseli. Przecież powołanie Macieja Berka bez przejmowania się, że w oczywistym stopniu nie spełnia on wymogu 10 lat pracy jako radca prawny, to działalność Czerepacha w czystej postaci. Podobnie cytowanie absurdalnych „zeznań” Przemysława Krala, brzmiących jak napisane pod wystąpienie premiera, a obciążających prezesa opozycyjnej telewizji. To jest naprawdę koncept nie na miarę Putina czy Łukaszenki, ale sekretarza gminy Wilkowyje.
Z dzieciństwa pamiętam, że pies Pankracy miał ciepłego i mądrego pana Zygmunta, a my przybiegaliśmy z podwórka, by słuchać ich dialogów i piosenek. A potem prawdziwego pana Zygmunta zastąpił aktor Barciś i wszystko się spieprzyło. Nie dziwi mnie, że Tusk i Barciś lgną do siebie.