Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Bartosz  Bartczak,
29.07.2020 16:00

Czapki z głów, idzie nowa Europa

Po lipcowym szczycie UE powszechne było przekonanie, że Europa musiała się „ugiąć” przed Mateuszem Morawieckim i Viktorem Orbánem. Z Brukseli zadowoleni wyjechali jednak i inni przywódcy krajów Europy Środkowej. Nasz region staje się coraz silniejszy w Europie.

Spotkania liderów Unii Europejskiej mają to do siebie, że z ich konkluzji każdy ma być zadowolony. W Unii wciąż ważna jest zasada jednomyślności, dlatego decyzje w najważniejszych kwestiach muszą satysfakcjonować wszystkie kraje członkowskie. Zazwyczaj nikt nie jest usatysfakcjonowany w 100 proc., ale też nikt nie zostaje pokrzywdzony. Nie inaczej było i na lipcowym szczycie UE. Trzeba było zadośćuczynić zarówno interesom „skąpców”, z Holandią na czele, jak i interesom ofiar koronakryzysu, na czele z Włochami. Na rozgrywkach północnej i południowej Europy zyskał jednak region trzeci – czyli Europa Środkowa. Choć został on dotknięty koronakryzysem w stopniu mniejszym nie tylko niż Hiszpania czy Włochy, ale nawet Niemcy, to i tak był jednym z największych beneficjentów programu pomocowego.

Praworządność, czyli rządy korporacji

Na Węgrzech od 2010 r., a w Polsce od 2015 r. ma miejsce proces daleko idących zmian. Dotyczy on polityki gospodarczej, społecznej, kulturalnej i zagranicznej. Zamiast neoliberalizmu, nastawionego na interesy wielkich korporacji, nad Wisłą i Dunajem zaczęła być prowadzona polityka skupiona na interesach narodowych, interesach zwykłych Węgrów czy Polaków. Nie spodobało się to oczywiście brukselskim elitom, mocno powiązanym z wielkimi korporacjami, zwłaszcza niemieckimi i francuskimi (wielu europejskich wysokich urzędników to byli lobbyści wielkich europejskich firm). Z Brukseli zaczęła więc płynąć w kierunku Budapesztu i Warszawy zmasowana krytyka, a unijne instytucje rozpoczęły procedury nękania rządów węgierskiego i polskiego. Takie działania miały służyć zniechęceniu Węgrów i Polaków do rządów Fideszu i PiS. Stało się jednak coś odwrotnego. Partie te zaczęły zdobywać w kolejnych wyborach jeszcze większe poparcie.

Polacy i Węgrzy nie przestraszyli się pohukiwań brukselskich elit. Przede wszystkim dlatego, że rządy PiS i Fideszu przyniosły im poprawę jakości życia. Wzrost gospodarczy na Węgrzech i w Polsce jest jednym z najwyższych w Europie, a bezrobocie jednym z najmniejszych. Unijni technokraci postanowili więc zaatakować mocniej. Swoje administracyjne szykany postanowili przenieść na bardzo wrażliwy obszar finansów unijnych. Pretekstem była oczywiście kwestia praworządności, czyli dominacji neoliberalnych, prokorporacyjnych zasad polityki, zamiast zasad pronarodowych. Okazało się jednak, że w starciu z Viktorem Orbánem i Mateuszem Morawieckim brukselskie elity są po prostu za słabe. Nie dość, że Polska i Węgry wynegocjowały duże pieniądze z Funduszu Odbudowy, to jeszcze zapewniły sobie weto wobec prób wykorzystania przeciwko nim kwestii praworządności. 

Europa Środkowa wstaje z kolan

Lipcowy szczyt unijny pokazał, że polityczne wybory Polaków i Węgrów były słuszne. Ich przykład zaczyna więc ośmielać inne narody Europy Środkowej. Na boje z brukselskimi elitami coraz częściej decydują się Czesi, Słowacy czy Rumuni, a nawet Chorwaci, Słoweńcy i Łotysze. Bruksela staje więc wobec regionu coraz bardziej pewnego siebie, który kolejne unijne kryzysy tylko wzmacniają. Europa Środkowa notuje najwyższy poziom wzrostu gospodarczego w Unii, najniższy poziom bezrobocia i ma najzdrowsze finanse w Europie. Większość krajów naszego regionu przeszła w dobrym stanie kryzys finansowy, głównie dzięki temu, że nie dały się wciągnąć do strefy euro. Krajom Europy Środkowej, szybko zamykającym swoje granice w czasie epidemii, udało się uniknąć tak fatalnej sytuacji, jak we Włoszech, Francji, w Hiszpanii, Holandii czy Belgii. Także zachowanie krajów Europy Środkowej z czasów kryzysu migracyjnego zostało po czasie uznane za najbardziej słuszne.

Trudno więc, żeby Viktor Orbán, który zapewnia swoim rodakom pracę i możliwość szybkiego bogacenia się, słuchał się Emmanuela Macrona, który nie potrafi rozwiązać problemu bezrobocia i braku perspektyw dla milionów ludzi w swoim kraju. Kiedy Węgrzy i Polacy myślą o przyszłości, w której może im być lepiej niż kiedykolwiek w przeszłości, Francuzi i Holendrzy zwracają oczy ku chwalebnej przeszłości. Kiedy więc dochodzi do starcia nowej i starej Europy na forum unijnym, to ta pierwsza, mimo słabszej pozycji, potrafi wygrywać z tą drugą dzięki większej pewności siebie.

Wspólny interes

Wspólne działanie Mateusza Morawieckiego, Viktora Orbána i innych przywódców nowej Europy pokazało, że współpraca naszego regionu może przynosić efekty. Trzeba więc spróbować bardziej sformalizować tę współpracę. Można rozszerzyć Grupę Wyszehradzką albo wykorzystywać inicjatywę Trójmorza. Kraje naszego regionu mają wiele wspólnych interesów, wokół których można budować tę formalną współpracę. Jednym z nich jest walka z ingerencją unijnych instytucji w politykę wewnętrzną i gospodarczą. Kraje Europy Środkowej rozwijają się niezwykle szybko, a takie inicjatywy brukselskie, jak Zielony Ład czy harmonizacja polityki socjalnej, mocno zagrażają naszemu wzrostowi. Kolejnym takim obszarem jest kwestia integracji z Unią Serbii, Macedonii i Ukrainy (a w przyszłości może i Białorusi).

Obok formalnej współpracy nie mniej istotne jest też sformułowanie własnej idei dla naszego regionu, która ułatwiałaby bronienie wspólnych interesów i pogłębiałaby współpracę. Kraje starej Europy przez lata wykorzystywały idee neoliberalizmu do forsowania własnych interesów i wokół niej starały się integrować Europę. My też możemy programy PiS i Fideszu przeformułować w większą, środkowoeuropejską ideę. Możemy ją oprzeć na dążeniu do rozszerzenia UE o kolejne kraje Europy, zamiast jej wzrostu w głąb, o kolejne obszary kompetencji odbierane państwom członkowskim. Możemy ją też oprzeć na dążeniu do pogłębiania relacji atlantyckich, zamiast szukania w Rosji partnera przeciwko USA. Możemy ją wreszcie oprzeć na dążeniu do budowy wspólnej Europy na bazie jej chrześcijańskich korzeni, a nie poprawności politycznej. Jeśli Europa Środkowa będzie oprócz dynamicznej gospodarki i silnych liderów, takich jak Viktor Orbán czy Mateusz Morawiecki, dysponować sformalizowaną strukturą współpracy i jednoczącą nas ideą, to stara Europa nie będzie w stanie niczego nam już narzucić. A kto wie, może i my zaczniemy narzucać swoje zdanie reszcie Europy. 
 

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE