Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Hanna Shen
03.09.2026 10:00

Chińska fantazja Helsinek

Prezydent Finlandii Alexander Stubb opowiedział niedawno, że zapytał chińskiego ministra spraw zagranicznych Wang Yi o rosyjskie groźby użycia broni jądrowej. Usłyszał w odpowiedzi od rozmówcy: „Nigdy do tego nie dopuścimy”. I najwyraźniej uwierzył.

To zdanie nic nie kosztuje, przynajmniej w odniesieniu do Pekinu. Kosztują za to fakty. W lipcu marynarki wojenne Chin i Rosji ćwiczyły razem u wybrzeży Qingdao, a potem ruszyły na wspólne patrole na Pacyfiku. Pentagon odnotowuje rosnącą częstotliwość i złożoność tych manewrów wojskowych. Chiny ani razu nie potępiły inwazji na Ukrainę, która przecież trwa od lutego 2022 r. Równocześnie Pekin prowadzi największą od czasów zimnej wojny rozbudowę własnego arsenału jądrowego, nieobjętą żadną umową rozbrojeniową, bez żadnych pułapów i kontroli. Dla Wang Yi to była misja wykonana. Nie musiał niczego obiecywać ani zmieniać w polityce Pekinu – wystarczyło jedno zdanie użyte w czasie pogawędki w cztery oczy, żeby europejski przywódca własnym nazwiskiem uwiarygodnił narrację Komunistycznej Partii Chin. Europejskie elity wciąż wolą chińską fantazję od chińskiej rzeczywistości. Ceny za iluzję nie zapłaci Stubb. Na razie płacą ją Ukraińcy, jutro przyjdzie kolej na Tajwańczyków, a na końcu rachunek otrzymamy wszyscy.

 

NAJNOWSZE