O reformie sądów bredził, że jest „fatalną reformą, która niczego nie zmieniła” i postulował, by „nie wymieniać sędziów, nie rozdrażniać”. Z kolei w programie Katarzyny Gójskiej 7x24, broniąc kolegów udzielających wywiadów „Sputnikowi”, Sośnierz wpisał się idealnie w linię Kremla, stwierdzając, że „wywiadu udziela się agencjom amerykańskim, włoskim, dlaczego nie rosyjskim?”. Rosja to nie bandycki kraj napadający na sąsiadów i dopuszczający się zbrodni, a taki sam jak inne, mający swoje interesy – na upowszechnianiu tego kłamstwa bardzo zależy Putinowi. I po to Rosji potrzebne są wywiady liderów Konfederacji w „Sputniku” – by tworzyć wrażenie, że współpraca z Rosją jest możliwa. A po co jej to wrażenie? Po to, by gdy napadnie na kolejny kraj, mogła to zrobić możliwie bezkarnie. Dlatego Sośnierz i jemu podobni są de facto PR-owcami zbrodni Moskwy, szykującym grunt pod jej przyszłe napaści.
Brednie Sośnierza
Sympatyczni ludzie opowiadający antypolskie brednie są bardziej szkodliwi od tych, którzy nie są sympatyczni. Do tych bardziej szkodliwych należy Dobromir Sośnierz, który wraz z objęciem poselskiego mandatu zrzekł się wszelkiej oryginalności i powtarza każdą brednię Konfederacji.