Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Dawid Wildstein
06.01.2026 22:09

Braun do kosza?

Braun? Kto wie. Może umiejętności rozgrzeszania przez uśmiechniętą władzę, jak pokazał casus Giertycha, są właściwie nieograniczone i odnajdzie się jako senator u boku Donalda Tuska?

W ostatnich tygodniach coraz mocniej przebija się wśród medialnych cyngli PO narracja, że w obliczu ponownego, skrajnego zagrożenia demokracji, czas ją... zawiesić. Po raz kolejny w modzie są określenia takie jak „demokracja walcząca”, odezwy, że nie czas trzymać się litery prawa, gdy widmo faszyzmu krąży nad Polską. Pretekstem jest 10 proc. poparcia dla Grzegorza Brauna w najnowszych sondażach. Trudno się nie zgodzić, że skrajnie prorosyjskie działania tego polityka są, zwłaszcza dziś, niebywale wręcz niebezpieczne. Zauważmy jednak, kto najgłośniej krzyczy o konieczności systemowych zmian, które umożliwią wykluczenie z przestrzeni publicznej partii o „niewłaściwych poglądach”. Dokładnie ci sami, którzy milczeli albo wręcz wspierali Tuska, Bodnara i Giertycha w ich próbie skręcenia demokratycznych wyborów w Polsce i niedopuszczenia do zaprzysiężenia na prezydenta Karola Nawrockiego. Jeśli tacy ludzie faktycznie dostaną kiedyś mechanizmy umożliwiające im realne stworzenie „demokracji walczącej”, decydowania – wedle swojego uznania – o tym, kto ma prawo istnieć w sferze publicznej, a kto nie, to wiemy, kto pierwszy padnie tego ofiarą. Nie Braun czy jemu podobni, tylko realna opozycja, będąca w stanie obalić tę władzę, odbudować państwo. Będzie to narzędzie, którego pierwszym więc celem będzie zniszczenie prawdziwej demokracji.  

A sam Braun? Kto wie. Może w końcu umiejętności rozgrzeszania przez uśmiechniętą władzę, jak pokazał casus Giertycha, są właściwie nieograniczone i odnajdzie się jako senator u boku Donalda Tuska? Możliwe też, że gdy spełni już swoje zadanie, spotka go, w dalszej kolejności, taki sam los jak prawdziwą opozycję. Jednak najprawdopodobniejsza jest inna możliwość. Nic się w jego wypadku nie zmieni i włos mu z głowy nie spadnie. Nawet pozwolą mu mieć i 20 proc., póki nie będzie miał szansy zagrozić Tuskowi i jego środowisku, za to wciąż będzie można nim straszyć własny elektorat i tłumaczyć destrukcję demokracji, państwa oraz postępujący zamordyzm. Po co przecież wyrzucać do kosza tak przydatne narzędzie? 

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane