Cała sprawa to wręcz modelowy przykład działania wielu mediów, które w pogoni za sensacją przedstawiają wydarzenia na opak, nie słuchają obu stron, ale też pokazują obraz polskiej szkoły jak w soczewce. Szkoły, która od kilkudziesięciu lat kompletnie nie ma pomysłu, jak poradzić sobie z uczniem agresywnym, sprawiającym poważne problemy, bo brak jej do tego odpowiednich narzędzi, szkoły, w której warunki chce dyktować roszczeniowy rodzic, obwiniający za swoje porażki wychowawcze nauczycieli, szkoły, w której poszkodowanymi są dzieci.
Żaden z ministrów edukacji nie znalazł lekarstwa. Barbara Nowacka – zamiast zająć się najważniejszymi problemami polskiej szkoły – woli rozstrzygać, jakiej szerokości powinny być spodnie noszone przez uczniów.