Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Krzysztof Wołodźko
07.06.2026 07:52

Bezobjawowa demokracja. W to gra partia Tuska

Partia, która przez długie lata nazywała się Platformą Obywatelską, a obecnie Koalicją Obywatelską, jest najbardziej antydemokratyczną formacją na polskiej scenie politycznej. Antydemokratyczna demagogia, ukryta za fasadą liberalno-lewicowych frazesów, najbardziej dała o sobie znać w zeszłym roku, gdy frakcja Romana Giertycha grała narrację o sfałszowanych i nieważnych wyborach prezydenckich. A w tym roku kolesie z krakowskiej KO robili, co mogli – nieskutecznie – by zniechęcić ludzi do wzięcia udziału w referendum.

Czerwiec 2025 r. – dwugodzinna prezydentura Rafała Trzaskowskiego była już tylko złym widmem. Triumfujący jeszcze przed paroma dniami wyborcy wiceprzewodniczącego KO z goryczą przełykali smak porażki. Po internecie jak jaskółki przed burzą śmigały prześmiewcze filmiki, na których prezydent Warszawy w wieczór wyborczy cieszy się zwycięstwem, biorąc za dobrą monetę wyniki exit poll. Poczucie przegranej „demokratów i liberałów” rośnie z godziny na godzinę, z dnia na dzień. Ale już zaczyna się knucie – Roman Giertych bierze na siebie wielką akcję podważenia wyników wyborów, którą przez jakiś czas będą wspierać takie media jak „Gazeta Wyborcza”. Równocześnie zaczynają się naciski trzynastogrudniowców na Szymona Hołownię, by jawnie złamał reguły ustrojowe i odmówił zaprzysiężenia Karola Nawrockiego. Dla przerażonej widmem potężnego politycznego kryzysu Koalicji Obywatelskiej nie liczy się ani demokratyczny werdykt, choć jej politycy i wyborcy uwielbiają stroić się w piórka szczerych demokratów, ani ustrojowe procedury tak miłej im przecież III Rzeczypospolitej. Ordynarne, coraz bezczelniejsze nawoływanie do swoistego antydemokratycznego puczu stanie się na długie miesiące znakiem rozpoznawczym nie tylko giertychowców, ale znakomitej większości tzw. elit wyrosłych między PRL-em a III RP.

Odgonić ludzi od urn

Wiosna 2026 r. Aleksander Miszalski, prezydent Krakowa, szef lokalnych struktur partii Donalda Tuska, powoli oswaja się z myślą, że straci władzę w stolicy Małopolski. Wśród „Krakówka” wieje grozą, bo z sondaży jasno wynika, że jeśli referendalny próg zostanie zdecydowanie przekroczony, to maść na ból odspawanych od stołków czterech liter przyda się nie tylko Miszalskiemu. Na odsiecz „Olkowi” rusza nawet Sok z Buraka, liczne, przygotowywane na takie momenty farmy trolli zaczynają nową akcję: bojkot referendum. Głos wyborców już się nie liczy, nie liczy się aktywność elektoratu, w cenie są marazm i bierność: zostańcie w domach, woła stugębny chór hejterów i pacynek Koalicji Obywatelskiej. Tusk udaje, że sprawy nie ma, nie chce, by partia zaczęła tracić wraz z Miszalskim, ale dla zwolenników referendum sprawa jest jasna: dla ludzi z partii pana premiera demokracja okazuje się znów frazesem, aktywność obywatelska jest źle widziana, gdy nie służy interesom politycznego układu, który zimą 2023 r. znów odzyskał władzę. 

Czy nawoływanie do bojkotu referendum odniosło skutek? I tak, i nie. 24 maja Aleksander Miszalski stracił fotel prezydenta Krakowa, ale rada miasta przetrwała. Zdecydował referendalny mechanizm: aby głosowanie za odwołaniem polityka KO było ważne, musiało w nim wziąć udział co najmniej 26,98 proc. osób uprawnionych do głosowania, gdyż taki był próg wyznaczony na podstawie wyników drugiej tury wyborów samorządowych w 2024 r. W przypadku rady miasta próg wynosił 30,59 proc., liczony według frekwencji z pierwszej tury, ale w tym przypadku frekwencja wyniosła 29,97 proc.

Sfałszowane wybory? Fatalna kampania „Rafaua”

Czerwiec 2026 roku. W „Gazecie Wyborczej” ukazał się duży artykuł poświęcony kampanii prezydenckiej Rafała Trzaskowskiego. Z tekstu wyłania się obraz chaotycznie prowadzonej kampanii, braku dobrej współpracy między partyjną górą a lokalnymi strukturami, arogancji skupionej wokół „Rafaua” sitwy, impregnowanej na głosy krytyki, wizerunkowych porażek, jak debata w Końskich, która miała być „prezentem” TVP dla wiceszefa KO, a okazała się dla niego fatalną pułapką. 

Trzaskowski opisany jest jako typowy człowiek salonów III RP: znakomicie pasujący jako polityczna paprotka do różnych ładnych wielkomiejskich wnętrz, ale kompletnie nieporadny w kontakcie z wyborcami z klasy ludowej. Swoje zrobił też niespójny wizerunek tęczowego kandydata, który przez wiele miesięcy kampanii próbował wręcz udawać bogoojczyźnianego wujka z wąsem na weselu w strażackiej wiejskiej remizie. Nie ma już ani słowa o sfałszowanych wyborach, nikt poważny nawet anonimowo nie pozwala sobie na takie sugestie: dojmujący obraz to suma wszystkich „fakapów”, które zafundował sobie Trzaskowski wraz ze swoim sztabem wyborczym.

Frazesy „liberałów i demokratów”

I ponownie – czerwiec 2026 r., Kraków. Na lokalny aktyw Koalicji Obywatelskiej jak grom z jasnego nieba spada informacja, że Donald Tusk zdecydował o rozwiązaniu lokalnych struktur partii. Aleksander Miszalski długo będzie wspominał tegoroczną wiosnę: najpierw stracił władzę w Krakowie, chwilę później lider KO bezpardonowo ukarał go za porażkę. Tusk uśmiecha się tylko pod publikę, a i z tym bywa kiepsko: Miszalski musi zniknąć ludziom z oczu, musi stać się nikim w partii i w Krakowie, żeby opinia publiczna jak najszybciej o nim zapomniała i przestała go kojarzyć z rządzącą partią. Wszak wybory coraz bliżej, a KO musi określić, czy bardziej się jej opłaca manewr jak w Jagodnie (naganianie ludzi do urn), czy referendalna taktyka z Krakowa (zniechęcanie ludzi do aktywności obywatelskiej). To nie demokracja jest wartością, to polityczny cynizm liczy się najbardziej. Konstytucja, demokracja, liberalizm, wolne media, społeczeństwo obywatelskie? To wszystko frazes, za którym idzie bezwzględna walka o zachowanie władzy. Bo jej utrata to problem nie tylko dla lokalnych kacyków KO, nie tylko dla poszczególnych ministrów i ludzi służb – to największy problem dla kacyka wszystkich koalicyjnych kacyków, czyli Donalda Tuska. Stąd jego bezwzględność wobec tych, których nazwiska kojarzą się z porażką całej partii.

Antydemokratyczna strategia liberalnej władzy to jednak bardzo ryzykowna strategia. Podobno notowania Koalicji Obywatelskiej wciąż rosną, ale dla rządu sondaże są coraz gorsze. Tusk, jak każdy polityczny despota, tylko udaje, że interesuje go głos ludu. Obchodzi go jedynie, jak zmanipulować społeczne emocje. Bezobjawowa demokracja – oto, w co gra dzisiaj władza.

 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE