Berlin, w imię chińskich kontraktów, jest gotów osłabić NATO, narażając Polskę oraz całą wschodnią flankę na jeszcze większe zagrożenie. Merz twierdzi, że poszukuje „partnerów, którzy myślą tak jak my” – na serio? Chiny, które stłumiły Hongkong, grożą Tajwanowi i budują bazy na Morzu Południowochińskim, nie myślą „tak jak my”. Z perspektywy Berlina to postawa oportunistycznego tchórza, który woli chińskie juany od honoru i bezpieczeństwa wschodniej flanki NATO. Nie dajmy się również zwieść tej naiwnej narracji, że Merz przyleci do Pekinu i magicznym słowem przekona Xi Jinpinga, by zaprzestał dostarczania Rosji dronów, chipów i surowców, na przykład przez Tajlandię! Tylko silny lider, taki jak Donald Trump, może realnie zmusić Chiny do zmiany kursu.
Berlin nas nie uratuje, a wystawi
Kanclerz Niemiec Friedrich Merz w tym tygodniu udaje się z wizytą do Chin, aby rozmawiać o przyszłej współpracy między Europą a Pekinem. Podróż ta ma miejsce w kontekście rosnącego wsparcia Chińskiej Republiki Ludowej dla Moskwy, w tym dostarczania dronów Rosji za pośrednictwem Tajlandii. Merz, przyjmując postawę jastrzębia i obiecując pomoc Ukrainie, jednocześnie marzy o sojuszu z największym sponsorem Kremla.