Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Rajmund Klonowski,
24.09.2017 17:35

Bałtycki efekt „Zapadu-17”

Podczas sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ-etu w Nowym Jorku prezydent Litwy Dalia Grybauskaitė oskarżyła Rosję o „niepohamowaną nienawiść do Zachodu”. To słowa niewątpliwie mocne, ale też adekwatnie opisujące rzeczywistość.

Czołowy propagandysta Kremla, szef federalnej agencji informacyjnej Rossija Siegodnia Dmitrij Kisielow grozi wojną nuklearną w obronie Korei Północnej. Z kolei szef trzeciej siły politycznej Rosji Władimir Żyrinowski – atakiem jądrowym na kraje bałtyckie, które od dawna znajdują się w zasięgu rosyjskich rakiet. Wypadek Krymu pokazał, że jest się czego bać – tak więc Litwa przywróciła pobór do wojska oraz zobowiązała się zwiększyć nakłady na obronność do 2 proc. PKB. Podobną decyzję podjęły Łotwa i Estonia. Dziś krajom bałtyckim jak nigdy zależy na wzmocnieniu wschodniej flanki NATO i dobrych relacjach z Polską.

Autor jest dziennikarzem „Kuriera Wileńskiego”, jedynego polskiego dziennika poza granicami Polski, partnera „Gazety Polskiej Codziennie”

 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE