Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Grzegorz Wszołek
11.02.2026 13:00

Alternatywna rzeczywistość Sławomira Nowaka

Wizyta Sławomira Nowaka w TVP Info w likwidacji może być nie tylko częścią planu wizerunkowej „rehabilitacji” byłego ministra w rządzie Donalda Tuska, ale przygotowaniem gruntu pod polityczny come back. Dawne „złote dziecko” Platformy, które kocha pieniądze i drogie zegarki bez wzajemności, już wróciło do biznesu. Kto wie, czy nie zobaczymy Nowaka za kilka lat w polityce, a może jeszcze nawet spółkach skarbu państwa?

Gdzie, jak nie w mediach publicznych i szczególnie pod troskliwą opieką Doroty Wysockiej-Schnepf, mógł pojawić się Sławomir Nowak ze swoją alternatywną wersją historii zatrzymania i śledztwa ws. afery korupcyjnej? Dodajmy – jednej z największych w III RP, bowiem zakresem sięgała ona polityki, spółek skarbu państwa, a więc biznesu i ukraińskiej gospodarki. Nie ma lepszego miejsca na ocieplanie wizerunku niż wizyta w antypisowskim sabacie w likwidacji. Były minister transportu w rządzie PO-PSL nie usłyszał praktycznie ani jednego trudnego pytania. Za to opowiadał, ile fabryka dała, na temat rzekomej zemsty CBA i prokuratury za rządów PiS. Warto jednak odnieść się do wersji Nowaka, ponieważ niezorientowany widz w ogóle nie dostrzeże, kiedy mijał się on z prawdą albo na które z jego tez zabrakło cienia dowodu.

Oczyszczony z zarzutów? Bzdura 

Sławomir Nowak stwierdził, że „został oczyszczony z zarzutów”, podobnie jak inni podejrzani w aferze korupcyjnej, polegającej na – według śledczych – pośredniczeniu w załatwianiu posad w spółkach skarbu państwa, gdy był ministrem transportu, w zamian za korzyści majątkowe. Całe dobrodziejstwo inwentarza: strukturę grupy przestępczej, kontakty i sposób działania polityk miał przenieść na Ukrainę, gdy zostawał szefem Ukravtodoru, Państwowej Agencji Dróg Ukrainy w latach 2016–2019. 

W Polsce media rozpływały się nad karierą Nowaka, który miał „przenieść swoje doświadczenie” w budowie dróg na rzecz naszego sąsiada. NABU przyjrzało się jednak kontraktom zawieranym na budowę dróg i wykryło układ. Ukraińska służba antykorupcyjna nawiązała kontakt z CBA i polską prokuraturą. Zebrała dowody, oskarżyła o przyjmowanie łapówek, pranie brudnych pieniędzy i kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą. Nowak spędził kilka miesięcy w areszcie. Jego proces przeciągał się z powodu pandemii, a potem wybuchu pełnoskalowej inwazji na Ukrainie, ale ruszył w 2024 r. Kilka lat temu pojawiła się informacja w ukraińskich mediach, że NABU może domagać się ekstradycji i nie zrezygnuje z postawienia Nowaka przed krajowym sądem, bez względu na polskie rozstrzygnięcia. Tyle że nikt nie przypuszczał, że postępowanie zostanie skręcone w tak ordynarny sposób.

Nowak nie został „oczyszczony” – powtórzmy, bo nie doszło do analizy materiału dowodowego przez sąd i ogłoszonego wyroku uniewinniającego. Po zmianie władzy i nielegalnym przejęciu prokuratury ta zażądała od asesora sądowego (w nomenklaturze Waldemara Żurka „neoasesora”) zwrotu akt sprawy oskarżonego polityka, niezależnie od tego, jaki ruch wykona Sąd Rejonowy w Warszawie. To o tyle zadziwiające, że praktyką jest doprowadzenie śledztw do końca, jeśli już akt oskarżenia trafia przed oblicze wymiaru sprawiedliwości. W efekcie młody, niespełna 30-letni asesor zamknął polski wątek afery korupcyjnej. 

Gdy sprawa wyszła na jaw dzięki Niezależnej, prokuratura zdecydowała się zaskarżyć decyzję, co wzbudziło z kolei podejrzenia zwykłej „ustawki” z sądem. Decyzję utrzymał Sąd Okręgowy w Warszawie. Nowakowi się więc upiekło, a nie został oczyszczony z oskarżeń. Tak samo po to było przejęcie prokuratury, by umorzyć sprawę pojawiającego się w aferze Nowaka Jacka Krawca. Były prezes Orlenu po powrocie Donalda Tuska do władzy został doradcą koncernu. Z zarzutami, aktem oskarżenia i procesem na karku trudno byłoby mu wrócić do państwowego giganta.

„Szantaż” jako wymówka 

Nowak opowiada, że był wręcz szantażowany przez CBA, żeby pójść na współpracę i oskarżyć Donalda Tuska. To o tyle ciekawe, że upłynęło sześć lat, a opinii publicznej nic nie wiadomo o złożonych zawiadomieniach na funkcjonariuszy CBA przez Nowaka. Szantaż jest przestępstwem. Ponadto, jak to zwykle bywało w pogawędce z Wysocką-Schnepf, zabrakło konkretów: nazwisk, dokładnego opisu sytuacji, nawet cytatów. Przy tym Nowak wcale nie wyglądał na przerażonego czymś, co każdym uczciwym człowiekiem by po prostu wstrząsnęło. On często mówił o swojej sprawie z widoczną satysfakcją, że przynajmniej jeden wątek został „ustrzelony”. Śmiał się wszystkim w twarz. Między bajki można włożyć też wersję o tym, jak sztab Andrzeja Dudy dowiedział się, że Rafał Trzaskowski w kampanii 2020 r. nie wystąpi na debacie w Końskich, bo służby inwigilowały telefon Nowaka Pegasusem. O tym, że kandydat KO na prezydenta tam nie pojedzie, było wiadomo od początku i nie kryli tego ani sztabowcy, ani najważniejsi politycy partii Donalda Tuska.

I jeszcze jedna narracyjna bajka, która ma na celu wręcz udowodnić, że Nowak był „więźniem politycznym”, jak ogłosił po jego zatrzymaniu Donald Tusk. Dorota Wysocka-Schnepf zapytała swojego gościa o to, czy nie rozważał azylu, co było ewidentnym nawiązaniem do byłego ministra sprawiedliwości. Tyle że nikt nie zarzuca Ziobrze przyjmowania łapówek w zamian za granty z Funduszu Sprawiedliwości, a wedle ustawy to szef resortu był jego dysponentem, niemal jak minister kultury, gdy mowa o środkach na czasopisma twórcze. W przypadku posła PiS przyklejenie „zorganizowanej grupy przestępczej” do listy zarzutów miało ułatwić zamknięcie go w areszcie, bez względu na ostateczny wyrok. Nikt rozsądny nie ma wątpliwości, że zarzuty wobec Ziobry są dęte, a sprawa politycznie wątpliwa i pod dyskusję na temat ewentualnych błędów w programie rządowym została rozciągnięta do niebotycznych rozmiarów prawnokarnych ze względu na oszołomski program rozliczeń i zniszczenia opozycji. Sprawę Funduszu i Ziobry prowadzą skonfliktowani z nim i niechętni posłowi PiS sędziowie. W przypadku Nowaka żaden z tych ewidentnych konfliktów nie miał miejsca. 

Duch Święty podrzucił dowody

Nowak ponadto twierdził, że materiał dowodowy ze śladami jego DNA był celowo podrzucony do nieruchomości skazanego w aferze świadka. – Znaleziono w pudełku od butów, które P. wyniósł od nas z piwnicy czy z mieszkania, już nawet nie wiem. To jest człowiek, który mieszkał z nami przez długie lata przez ścianę, był chrzestnym naszych dzieci, my byliśmy chrzestnymi jego dzieci – mówił. Nie wspomniał jednak, że prokuratura ustaliła ponad wszelką wątpliwość, że dotykał gumek od plików z banknotami. Wreszcie, jak to jest, że afery nie było, własnoręczne notatki z wyodrębnionymi kwotami są nieistotne, Range Rover należał do sąsiada, kasa w nogach od stołu do Ducha Świętego, a Ukraińcy uwzięli się na byłego czołowego ministra kraju swojego sojusznika. Szkopuł w tym, że główni podejrzani w aferze oprócz Nowaka – Jacek P. i Dariusz Z. – przyznali się winy i dobrowolnie poddali się karze. To całkowicie zaburza nie tylko narrację polityka i TVP, ale też logikę ostatnich działań warszawskich sądów. 

I jeszcze jedno – to sąd, stwierdzając wysokie prawdopodobieństwo popełnienia zarzucanych czynów, decydował o areszcie dla polityka KO i jego przedłużeniu. Owszem, nagminne stosowanie tego środka zapobiegawczego to problem systemowy w Polsce, ale nie w przypadku podejrzanych o korupcję. Pegasus zaś był właśnie po to – i powinien być używany nadal – by tropić wielkie afery z milionami złotych poukrywanymi w skrytkach i nogach od stołu. 

Nowak ma za to rację w jednym – z perspektywy polityków KO „wymiar sprawiedliwości staje na nogi”. Doktryna Sławomira Neumanna działa, a niewykluczone, że praca w zarządzie firmy Texom jest tylko przystankiem do powrotu do polityki. Temu służyła wizyta w TVP. Pozostał do zamknięcia jeszcze tylko ukraiński wątek – może jakieś partnerskie wstawienie się w Kijowie za przyjacielem pomoże?

 

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane