Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Stanisław Bukowski,
20.09.2015 20:50

​Od Haendla do Mozarta

Wróćmy jeszcze do Wrocławia i jubileuszowego festiwalu Wratislavia Cantans.

Wróćmy jeszcze do Wrocławia i jubileuszowego festiwalu Wratislavia Cantans. Już następnego dnia po występie Izraelczyków z Zubinem Mehtą w katedrze polskokatolickiej, w kościele pod wezwaniem św. Marii Magdaleny odbyło się wykonanie „Uczty Aleksandra” Jerzego Fryderyka Haendla. Udział w nim wzięli soliści brytyjscy i niemieccy, Drezdeński Chór Kameralny i Wrocławska Orkiestra Barokowa pod dyrekcją Paula Goodwina.

A później w Oratorium Marianum w gmachu Uniwersytetu Wrocławskiego wystąpiła czeska śpiewaczka Hana Blažíková, a w repertuarze znalazły się włoskie pieśni epoki baroku. Wreszcie koncert „Mądrość, miłość i transcendencja” z Olgą Pasiecznik, Marią Joao Pires i Die Deutsche Kammerphilharmonie Bremen pod dyrekcją Trevora Pinnocka. To oczywiście nie koniec festiwalu, ale koniec mojego w nim udziału.

Celebryta Haendel
W świadomości przeciętnego mieszkańca Wysp Brytyjskich Georg Friedrich Haendel to jeden z najwybitniejszych kompozytorów angielskich. I nie ma to znaczenia, że Haendel urodził się w niemieckim Halle. Jego ojciec był fryzjerem i chirurgiem na dworze Saksonii –Weissenfels. Połączenie zawodów wówczas oczywiste, z przewagą – jeśli chodzi o prestiż społeczny – zawodu fryzjera. Jerzy Fryderyk, przeznaczony przez rodziców do zawodu prawnika, od dziecka pasjonował się muzyką. Stanowisko urzędnika było wówczas o wiele bardziej prestiżowe niż zajęcie związane ze sztuką. Do tego muzycy zarabiali niewiele i byli zależni od dobrego humoru sponsorów.

Trudno nam pojąć, ale wtedy nie istniał mecenat państwowy, a zawody – dzisiaj należące do „celebryckich” – sytuowały się na samym dole drabiny społecznej. Toteż nic dziwnego, że ojciec, który sam będąc synem kotlarza, zrobiwszy karierę jako cyrulik, chciał dla latorośli jeszcze lepszej pozycji. Na szczęście dla historii muzyki młody Haendel został kompozytorem. Przez pierwsze 25 lat wędrował po państewkach niemieckich i po Włoszech. Grał na organach, kopiował różne utwory i komponował. Po Halle, Berlinie i Hamburgu nasz bohater znalazł się w Italii, podobno na specjalne zaproszenie księcia Florencji Ferdynanda Medyceusza.

Po pewnym czasie Haendel musiał szybko opuścić Włochy. Podobno wdał się w romans z jedną z kochanek księcia. Raczej to niemożliwe, bo preferencje kompozytora były całkowicie odmienne. Znalazł pracę w Hanowerze, ale już w 1710 r. wyruszył do Londynu. Gdy pokazał tam swoją operę „Rinaldo”, osiągnął sukces i pozostał (z małymi przerwami) na zawsze w Anglii. Stał się niezwykle bogatym i szanowanym obywatelem. W pewnym momencie zarabiał tyle, ile obecnie zarabia dobry piłkarz w brytyjskiej lidze. Sporo komponował. W tym tzw. włoskie opery, o których pisał współczesny mu dziennikarz, że arystokratyczna publiczność angielska, wykupiwszy miejsce za spore pieniądze, siedzi w operze i nie rozumie ani słowa. Poza tym Haendel tworzył oratoria, ody, kantaty, muzykę plenerową i utwory instrumentalne. Zmarł w Londynie w wieku 74 lat. Pochowany został w katedrze westminsterskiej. Do dzisiaj za 30 funtów można obejrzeć, a nawet wejść na poświęconą mu tablicę umieszczoną w posadzce opactwa.

„Uczta Aleksandra albo Potęga muzyki” to mało znana oda Haendla skomponowana i po raz pierwszy wystawiona w 1736 r. Choć formalnie utwór jest odą, to według świadków premiery było to widowisko, a zatem coś pomiędzy utworem koncertowym a operą. Treścią jest zwycięstwo Aleksandra Wielkiego nad królem Persów Dariuszem i uczta, podczas której towarzyszka zwycięskiego władcy – Thais oraz królewski bard Tymoteusz usiłują przekonać Aleksandra, aby w odwecie za zniszczoną przez Persów świątynię Ateny na Akropolu spalił zdobyty pałac w Persepolis. W pewnym momencie pojawia się jednak św. Cecylia (patronka muzyki) i przy pomocy aniołów i cudownej muzyki wprowadza w dusze pogan spokój i chrześcijańską miłość do bliźnich. 

Nie bawiąc się w analizę utworu, trzeba powiedzieć, że dwuczęściowa półtoragodzinna oda jest niestety – oprócz kilku pięknych i interesujących fragmentów – nudnawa i tak też można tłumaczyć jej współcześnie niewielką popularność. Dobry, klasowy zespół instrumentalny, profesjonalny chór z Drezna, nieźli soliści i świetny brytyjski dyrygent, specjalista od historycznych wykonań muzyki baroku – Paul Goodwin. No i wspaniałe, wielce zasłużone dla Wratislavii wnętrze kościoła Marii Magdaleny.

Wirtuozi i nie tylko
Kolejny koncert odbył się w niewielkim, ale pięknie wyremontowanym w drugiej połowie lat 90. ubiegłego stulecia Oratorium Marianum, będącym oprócz jeszcze bardziej reprezentacyjnej Sali Leopoldinum, najpiękniejszym obiektem Uniwersytetu Wrocławskiego. Sala Marianum wybudowana w pierwszej połowie XVIII w. uległa zawaleniu. Odremontowana po kilkudziesięciu latach służenia kulturze stała się szpitalem polowym, a później stajnią i magazynem dla wojska pruskiego. Całkowicie zniszczona w 1945 r., dopiero pod koniec ubiegłego wieku odzyskała świetność i pełny blask. Bywalcy Wratislavii Cantans pamiętają pierwsze koncerty w sali Marianum i zachwyt, jaki wzbudzała swoim pięknem i znakomitą akustyką. 

Tym razem wystąpiła tu Hana Blažíková, znakomita czeska śpiewaczka, specjalizująca się w wykonawstwie muzyki dawnej. Towarzyszyli jej: harfistka Katerina Channudi, Jan Krejča na teorbie i Pierre Gallon na klawesynie i pozytywie. A repertuar? Okazuje się, że we Wrocławiu, a ściśle rzecz biorąc w Bibliotece Uniwersyteckiej, znajdują się bogate zbiory weneckich druków muzycznych z XVI i XVII w. Wenecja była wówczas nie tylko światowym centrum handlowym, ale także miejscem, w którym działały wybitne oficyny edytorskie. Specjalizowały się zwłaszcza w tzw. seconda practica, czyli w muzyce, jak to określał Monteverdi, gdzie tekst odgrywał pierwszorzędną rolę. Ozdobne egzemplarze drukowane były w sporym (jak na ówczesne warunki i potrzeby) nakładzie, ale do naszych czasów przetrwało ich niewiele. Niekiedy pojedyncze woluminy. Bezcenne obecnie wydawnictwa są na nowo odkrywane, opracowywane i dygitalizowane. Blažíková z zespołem wykonała utwory Rigattiego, Landiego i Vittori. Zwłaszcza pięknie zabrzmiał bis, w którym wspólnie z Blažíkovą zaśpiewała harfistka. A co to jest teorba? To rodzaj arcylutni, instrument, o którym pisał w 1676 r. niejaki Thomas Mace, że „[…] jest tak wielkiej doskonałości i wartości oraz najwyższej pożyteczności, iż pomimo wszystkich zmiennych nowości ciągle jest użyteczny w najlepszych koncertach muzycznych”. Było tak do momentu, gdy wynaleziono gitarę w jej współczesnym kształcie. Wygrał instrument łatwiejszy do transportu, a także głośniejszy… Piękny koncert w nastrojowym wnętrzu.

Wreszcie Maria Joao Pires i Olga Pasiecznik. A tytuł koncertu? „Mądrość, miłość i transcendencja”. W repertuarze Chopin i Mozart. Skąd zatem tytuł? Dalibóg, nie wiem. Transcendencja występuje zawsze tam, gdzie mamy do czynienia z prawdziwą sztuką. Szczególnie z wybitną muzyką, z bytem niemożliwym do ogarnięcia ludzkim umysłem. A miłość? Może chodzi o Larghetto z Koncertu f-moll Chopina? A mądrość? Nie wiem…

Ponad 70-letnia, krucha i drobna Pires to pianistka, która posiada większość cech charakterystycznych dla największych wirtuozów XX w. Piękny dźwięk, intelekt, subtelność, znakomita technika, która nie jest celem sama w sobie. I jej Chopin, z którym, jak sama twierdzi, związana jest od zawsze. Ale tym razem nie byłem zachwycony. Czegoś mi brakowało… Może dźwięk był za słaby, choć nigdy mi to dotychczas nie przeszkadzało. Może to nie był jej dzień? A może to nie był mój dzień? Wspaniały był bis, w którym usłyszeliśmy fragment Sonaty na cztery ręce Mozarta w wykonaniu Pires i Trevora Pinnocka, dyrygenta i znakomitego klawesynisty. Olga Pasiecznik to jedna z moich ukochanych śpiewaczek. Uwielbiam ją w każdym repertuarze. A teraz zaśpiewała arie Mozarta: „Dove Sono” z „Wesela Figara” oraz „Voi avete un cor fedele”. A na zakończenie w wykonaniu niemieckich filharmoników kameralnych z Bremy Symfonia „Jowiszowa”, jeden z najdoskonalszych utworów w historii tej formy muzycznej… 
A Wratislavia jeszcze trwa!

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE