Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Stanisław Bukowski,
23.08.2015 18:44

Muzyczne smakowitości

Zdeklarowany meloman miota się niczym ryba w sieci pomiędzy kolejnymi, a często jednocześnie odbywającymi się koncertami i transmisjami radiowymi.

Zdeklarowany meloman miota się niczym ryba w sieci pomiędzy kolejnymi, a często jednocześnie odbywającymi się koncertami i transmisjami radiowymi. Jak Polska długa i szeroka, co chwilę powstają nowe ośrodki życia muzycznego, festiwale i imprezy.

Każdy z organizatorów stawia sobie za punkt honoru olśnić i otumanić zarówno słuchaczy, jak i coraz liczniejszych konkurentów. Toteż oferta kolejnych festiwali jest zaskakująco bogata. Festiwale o wieloletnich tradycjach, często istniejące od bardzo dawna, borykają się z problemami finansowymi. Na nowe jednak znajdują się zaskakująco wysokie fundusze. Czy nowe inicjatywy przetrwają wiele lat, zachowując wysoki poziom artystyczny?

Chopin w Dusznikach

Właśnie wróciłem z Międzynarodowego Festiwalu Chopinowskiego w Dusznikach-Zdroju. Pisałem już o jego historii, zatem pora na kilka refleksji o teraźniejszości. Niecałe trzy dni w samym środku imprezy i kilka interesujących wydarzeń. Na początku Nokturn, nocny koncert będący dla wielu bywalców specyficznym połączeniem elitarnego spotkania przy lampce wina festiwalowego towarzystwa z przeżyciami natury artystycznej. Jest więc kilkadziesiąt osób zjawiających się na festiwalu od kilkudziesięciu lat, są stroje wieczorowe i kieliszki – marnego niestety – białego wina. Koncerty przy świecach prowadzili zazwyczaj aktorzy, muzykolodzy, muzycy. Tym razem dziennikarka 2 Programu Polskiego Radia Anna Skulska i ucharakteryzowany na Chopina aktor Marcin Przybylski przypominali fakty z życia kompozytora. Były cytaty, fragmenty listów i anegdoty. Wystąpili znakomici i mniej znakomici artyści. Wśród tych pierwszych wymieniłbym Ewę Pobłocką, Krzysztofa Jabłońskiego, Aleksandra Kobrina, Takashi Yamamoto i Erica Lu. Pozostali grali na właściwym sobie poziomie, a niektórzy niestety poniżej niego. Wydaje się jednak, że dotychczas obowiązująca i nieznacznie modyfikowana przez lata konwencja Nokturnu powinna zostać zmieniona.

Niezwykle interesujący był recital Aleksandra Kobrina, zdobywcy trzeciej lokaty na ostatnim konkursie chopinowskim, i wspaniała interpretacja sonat Haydna i Schuberta. Był też prawdziwie urzekający Skriabin. A następnego dnia Mirosław Kultyszew, pianista wyróżniony w ubiegłym konkursie, przepięknie wykonał „Valses nobles et sentimentales” i „Gaspard de la Nuit” Ravela. To tyle udało mi się usłyszeć, a przecież był jeszcze występ wspaniałej Olgi Pasiecznik i recital finałowy ukochanego przez dusznicką publiczność Aleksandra Gawryluka. Ponoć oba te wydarzenia spełniły oczekiwania słuchaczy…

Stołeczne granie

Zanim jeszcze umilkły ostatnie akordy festiwalu w Dusznikach-Zdroju, w Warszawie rozpoczął się festiwal „Chopin i jego Europa”. Pierwszego dnia niezapomnianych przeżyć dostarczył Nikołaj Lugański, pianista, który występował już kilkakrotnie na tym festiwalu, ale znany i ceniony jest także przez słuchaczy w Londynie, Wiedniu, Berlinie czy San Francisco. Wiem to nie tylko z recenzji, sam tego doświadczyłem w londyńskim Royal Festival Hall. Znamy także nagranie dwóch koncertów fortepianowych Fryderyka Chopina w wykonaniu Lugańskiego i Sinfonii Varsovii pod dyrekcją Aleksandra Vedernikova. Tym razem zarówno Lugański, jak i Vedernikov na żywo nie zawiedli. Co do orkiestry moje doznania są ambiwalentne i nie chodzi tylko o nieszczęsny kiks waltorni. Na ten moment (na dźwięk rogu) czekają zresztą zwykle bywalcy koncertów, bo solo waltorni w koncercie Chopina bywa różnie wykonywane i to nie tylko przez polskie zespoły symfoniczne. Odpowiedzialność instrumentalisty jest bowiem ogromna i ci, którzy zdają sobie z tego sprawę, rzadko wytrzymują ciążącą na nich odpowiedzialność.

Przypomina to praktyki amsterdamskich szlifierzy diamentów. Podobno najbardziej drogocenne okazy daje się do obróbki praktykantom, bo ci, nie mając wiedzy o ich wartości, bez kompleksów zabierają się do pracy. Toteż na tej zasadzie zdarza się, że początkujący waltornista wykona bez zarzutu owe kilka ważnych dźwięków, a doświadczony muzyk nie wytrzymuje psychicznej presji.

Dwa kolejne dni to występy znakomitej Rosyjskiej Orkiestry Narodowej pod batutą jej twórcy i zarazem jednego z najwybitniejszych współczesnych pianistów Michaiła Pletniewa. Pierwszego dnia usłyszeliśmy uwerturę do pierwszej i nieznanej w zasadzie opery Piotra Czajkowskiego „Wojewoda”, a następnie II Koncert skrzypcowy ­d-moll Henryka Wieniawskiego z solistą Siergiejem Kryłowem, utwór wirtuozowski, toteż rzadziej wykonywany niż koncert fis-moll tego kompozytora. Niezwykły był bis, bo artysta wykonał skrzypcową transkrypcję organowego utworu Jana Sebastiana Bacha – toccaty i fugi d-moll. Coś niesamowitego! A na zakończenie jeszcze mniej znany w Polsce (!) utwór Mieczysława Karłowicza symfonia e-moll „Odrodzenie”. Drugiego dnia rosyjscy symfonicy z Pletniewem poświęcili swój koncert Piotrowi Czajkowskiemu. Jako solista wystąpił tym razem Lukas Geniusas, pamiętny zdobywca drugiej lokaty w XVI Konkursie Chopinowskim sprzed pięciu lat. II Koncert fortepianowy G-dur Czajkowskiego jest o wiele mniej znany i rzadziej wykonywany niż koncert ­b-moll, znany nawet tym, którzy myślą, że go nie znają. Co ciekawe, ten utwór jest trudniejszy dla solisty i bardziej skomplikowany symfonicznie. W drugiej części zabrzmiała III Symfonia D-dur, zwana polską, z racji polonezowego charakteru jej finału. Na zakończenie swojej wizyty Rosyjska Orkiestra Narodowa wykonała żywiołowego hopaka.

Puste fotele filharmonii

A poza tym same smakowitości muzyczne – recital francuskiego pianisty Alexandre Tharauda, z utworami Mozarta, Beethovena i własną transkrypcją fortepianową słynnego Adagietta z V Symfonii Gustawa Mahlera. Prawdziwym nieporozumieniem było tylko wykonanie fantazji f-moll Fryderyka Chopina. Według mnie, gdyby ktoś zorganizował konkurs na najmniej chopinowskie wykonanie któregokolwiek z utworów tego kompozytora, to interpretacja Tharauda nie miałaby konkurentów. Wspaniały był też wieczór w Studiu Koncertowym Polskiego Radia, prezentujący twórczość polskiego kompozytora Andrzeja Czajkowskiego. Ów odkrywany od pewnego czasu artysta – pianista (uczestnik V Konkursu Chopinowskiego), a przede wszystkim kompozytor, był postacią tragiczną, ale i niezmiernie ciekawą, skomplikowaną. Zarówno pod względem osobistym, jak i artystycznym. Znakomita muzyka, świetne wykonanie.
A późnymi wieczorami – aż do zakończenia festiwalu – okazja do usłyszenia polskich uczestników tegorocznego konkursu chopinowskiego. W bazylice św. Krzyża przy Krakowskim Przedmieściu młodzi pianiści grają utwory Fryderyka Chopina na fortepianie historycznym.

Dziwi tylko jedno – puste fotele w Filharmonii Narodowej. Ale to rozważania na inną okazję. Przed nami zaś same rewelacje. Recital Ivo Pogorelicia, londyńczycy z Władimirem Aszkenazim, freiburczycy, Apollon Musagete Quartet, Piotr Anderszewski, Dang Thai Son, Akiko Ebi, Nelson Freire, Sol Gabetta, Andreas Straier… I wiele innych najprawdziwszych wydarzeń artystycznych. Bilety drogie, ale warto…

A poza tym uważam, że tęczę na placu Zbawiciela należy zniszczyć.

PS. Instytut Adama Mickiewicza z niezrozumiałym zaangażowaniem nadal zajmuje się tym „dziełem sztuki”. Ostatnio zorganizował akcje słitfoci na tle tęczy, a później, już po zdemontowaniu obiektu, ma go konserwować i ustawić w innym miejscu. Czy naprawdę tego typu instytucja nie powinna zajmować się czymś poważniejszym?

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE