Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Stanisław Bukowski,
18.05.2015 17:02

O skandalach w muzyce

Zanim jeszcze opera „Powder Her Face” brytyjskiego kompozytora Thomasa Adèsa pojawiła się na scenie warszawskiego Teatru Wielkiego, w licznych zapowiedziach prasowych wyczytać było można o ska

Zanim jeszcze opera „Powder Her Face” brytyjskiego kompozytora Thomasa Adèsa pojawiła się na scenie warszawskiego Teatru Wielkiego, w licznych zapowiedziach prasowych wyczytać było można o skandalicznych aspektach utworu. A to, że będziemy oglądali na scenie seks oralny i „arię fellatio”, a to, że niezwykle realistycznie pokazany jest – w miarę tradycyjny – stosunek płciowy. Przede wszystkim zaś podkreślany był homoseksualizm kompozytora. Tak jakby ów aspekt decydował o kształcie i jakości jego muzyki.

Przypomina to stary dowcip z serii zapytań do Radia Erewań: „Czy to prawda, że Piotr Iljicz Czajkowski był homoseksualistą?”. I odpowiedź: „Tak, to prawda, ale nie za to go przede wszystkim cenimy…”.

Tymczasem Thomas Adès to znakomity pianista, wybitny kompozytor i dyrygent, coraz częściej zapraszany do prowadzenia spektakli operowych i koncertów symfonicznych. Pamiętamy go jako rewelacyjnego współtwórcę wydarzenia muzycznego, jakim była „Podróż zimowa” Franciszka Schuberta zaprezentowana z Ianem Bostridge’em w Filharmonii Narodowej. „Winterreise” nie było zwyczajnym koncertem w wykonaniu śpiewaka i pianisty. To niezapomniany spektakl i do dziś pamiętane wielkie przeżycie estetyczne.

Innego typu wydarzeniem był niedawny koncert w Salach Redutowych Teatru Wielkiego „Preludium premierowe”. Tu Adès zaprezentował się jako kompozytor i pianista. Ewa Leszczyńska wraz z lutnistą Janem Cizmarem wykonali jeden z najwspanialszych madrygałów w historii muzyki – „W ciemności pozwól mi zamieszkać” Johna Dowlanda, po czym do fortepianu zasiadł Thomas Adès. Przedstawił swoją kompozycję „Darknesse Visible”, będącą rekompozycją utworu Dowlanda. Swoistym wywróceniem madrygału, ale – jak zapewnia sam kompozytor – bez dodania ani jednej nuty, która by z niego nie pochodziła.

I znów możemy mówić o niezapomnianym przeżyciu artystycznym. Adès jako pianista okazał się niezrównanym interpretatorem swojej wspaniałej kompozycji. Janusz Olejniczak, z którym rozmawiałem po koncercie, powiedział, że miał wrażenie, jakby ktoś dodatkowo grał na klawiaturze trzecią ręką. I nie chodziło tu o sztuczki techniczne. Później Adès zagrał swoje trzy mazurki inspirowane muzyką Chopina i skomponowane dla Emanuela Axa. Była też kompozycja „Life Story” wykonana przez Agatę Zubel i Macieja Grzybowskiego, a napisana do słów Tennessee Williamsa. Adès przyznaje się tu do inspiracji późnym okresem twórczości jazzowej wokalistki wszech czasów Billie Holiday, która potem już ochrypłym głosem bardziej recytowała, niż śpiewała. Ale jakie to robiło wrażenie… 

Cały tekst ukazał się w "Gazecie Polskiej Codziennie"
 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE