Spośród wydarzeń dotyczących 10 kwietnia 2010 r. kilka jakoś szczególnie utkwiło mi w głowie. Kilkanaście godzin przed tragedią nagle zdjęto mój program i wyrzucono mnie bez podania przyczyny z TVP. Od rana byłem wściekły na politycznych znajomych i zastanawiałem się, czy naprawdę dobrze w życiu wybrałem. O godz. 9 rano już nie miałem takich problemów. Trzeba było sprawdzić, kto z przyjaciół zginął, kto przeżył i może teraz koncentrować wokół siebie ludzi. Wezwałem na swoim blogu, by gromadzić się pod Pałacem Prezydenckim (okazało się, że nie byłem pierwszy). Jeszcze tego samego dnia zredagowaliśmy i wydaliśmy w nocy numer specjalny tygodnika. Chciałem zapobiec niekontrolowanemu szukaniu nowego przywództwa na prawicy i natychmiast zacząłem lansować pomysł startu Jarosława Kaczyńskiego na prezydenta. W „Gazecie Polskiej” powołaliśmy ekipę śledczą, która miała zajmować się wyłącznie Smoleńskiem. W tym czasie dziesiątki tysięcy ludzi gromadziły się na Krakowskim Przedmieściu. Władza chciała za wszelką cenę sprawę zakończyć i pomniejszyć. Prawdopodobnie jedną z przyczyn zablokowania sekcji zwłok w Polsce była chęć skrócenia żałoby. Jakakolwiek symbolika z tym związana: krzyż, kwiaty, zdjęcia poległych – budziła wściekłość urzędników miejskich i państwowych.
Wojna o Krzyż z Krakowskiego Przedmieścia została zideologizowana i przedstawiona jako próba zrobienia z Polski państwa wyznaniowego. Tak jakby polskie ulice nie były pełne kościołów i kapliczek z krzyżami.
Dużo trudniej było władzy walczyć z tulipanami. Każdego 13 kwietnia o godz. 12, w dniu przywiezienia do Warszawy ciała śp. Marii Kaczyńskiej, na Krakowskim Przedmieściu kładziemy ulubione kwiaty Pani Prezydentowej. Zaczepiało nas bardzo wielu turystów z Europy, a nawet z Japonii, pytając o ten obyczaj, i mówiło o nim z wielkim uznaniem. Wolałem im nie tłumaczyć, z jakim uznaniem ten obyczaj potraktowała władza. Lepiej niech nie zmieniają dobrego zdania o Polsce.
Spośród wszystkich strasznych rzeczy, które wydarzyły się wokół smoleńskiej tragedii, najbardziej utkwiło mi w pamięci aresztowanie tulipanów. Ile trzeba mieć w sobie zajadłości i głupoty, by mścić się na kwiatach. Tulipany przypominają o prawdziwej Damie. Takich dzisiaj na szczytach władzy mocno brakuje.
Obchody 5. rocznicy katastrofy smoleńskiej
8 kwietnia, godz. 19 – projekcja filmu „Dama”, kino Wisła,Warszawa.
9 kwietnia, godz. 18 – gromadzimy się pod rosyjską ambasadą. Domagamy się ukarania morderców i zakończenia imperialnej polityki Rosji. Zaprośmy przedstawicieli innych narodów ciemiężonych przez Moskwę.
10 kwietnia – plan uroczystości TUTAJ
13 kwietnia, godz. 12 – przynosimy tulipany na Krakowskie Przedmieście