Kraina sprzeczności
W weekend pooglądałem trochę telewizji dla lemingów. Skala głupoty sączącej się z komercyjnych stacji jest ogromna, ale to akurat już dawno przestało być nowością.
Bo np. mainstream od lat walczy z mobbingiem. Ostatnio nawet w TVN-ie działa specjalna komisja, a tutaj w ramówce programy, w których notorycznie ludzie są poniżani i poniewierani. Szczególnie brylują w tym produkcje kuchenno-gastronomiczne, gdzie szczytem taktu jest rzucenie w kogoś obelgą lub talerzem. To jednak notoryczne. I tak latem media grzmią i gadają o tym, aby nie skakać na główkę, bo tragedie ze złamanymi kręgosłupami, a z drugiej strony pompowany jest show, w którym na bańkę radośnie skaczą celebryci. Ten program szybko mnie znudził, poskakałem więc chwilę po programach i zatrzymałem się na którymś z informacyjnych programów. Tym razem w studiu rozmawiali Artur Zawisza i Jerzy Urban. Niby się spierali, ale tak naprawdę jeden promował drugiego. To jednak mnie nie dziwiło. Wschód od lat dba o spójność przekazu.