Frankowicze
Zbiorowość tzw. frankowiczów nie jest jednorodna. Przeważają w niej osoby zamożne – nikt, kto nie umiał wykazać się znacznym poziomem dochodów, nie mógł dostać kredytu w CHF.
Dlaczego tych drugich mielibyśmy traktować inaczej niż innych przedsiębiorców, którzy przecież też ryzykują swoimi inwestycjami po to, aby zarobić? Nie oznacza to, że należy nie robić nic. Możliwe są nieformalne naciski na banki, by skłonić je do większych ustępstw w wypadku problemów ze spłatą lekkomyślnie przyznanych kredytów. Należałoby także znowelizować ustawę o upadłości konsumenckiej, wychodząc w niej naprzeciw problemom Polaków. Postępować trzeba jednak ostrożnie – to nie jest sprawa socjalna. Próba rozegrania jej na ostro – np. za pomocą przewalutowania – stwarza ryzyko, że zaczną upadać banki, a wówczas Fundusz Gwarancyjny zmuszony będzie podnieść składki dla banków, by zapewnić sobie płynność w wypłatach depozytów dla klientów. Odczują to w portfelu wszyscy, w tym ci najubożsi.