Estonia atakuje Rosję
Podczas szczytu NATO w Newport rosyjska FSB porwała oficera estońskiego kontrwywiadu Estona Kohvera.
Gdyby Rosjanie porwali estońskiego oficera wojsk lądowych, zapewne oskarżyliby Estonię o militarną agresję. Wszystko to miało miejsce dwa dni po tym, jak prezydent Barack Obama ogłosił w Tallinie, że atak na członka NATO będzie traktowany jak atak na cały Sojusz. Można zauważyć, że kolejne czerwone linie wyznaczane przez Obamę stanowią jedynie okazję dla prezydenta Rosji, by je przekraczać. Podważanie wiarygodności NATO przychodzi Władimirowi Putinowi tym łatwiej, że Sojusz Północnoatlantycki nie jest blokiem państw o wspólnocie interesów geopolitycznych. Podobnie jak w czasach zimnej wojny, Niemcy czy Francją są koniem trojańskim w ramach NATO. W tej sytuacji opieranie się na Niemcach w polskiej polityce zagranicznej jest zmniejszaniem naszego bezpieczeństwa. Trzeba o tym pamiętać, skoro tak jak Estonia, Polska ma wspólną granicę z Rosją. Jeśli porwanie Kohvera ujdzie Putinowi na sucho, na pewno spróbuje zrobić krok dalej.