Umiarkowany optymizm
Jak na razie w kontekście polskiej gospodarki sprawa sytuacji na Ukrainie jest istotna, ale nie gardłowa.
Sądzę jednak, że taki scenariusz jest bardzo mało prawdopodobny. Możliwy jest także łagodniejszy wpływ na polską gospodarkę poprzez wzrost cen ropy. Są one dość elastyczne i jeżeli na rynkach światowych będą rosły na skutek zaostrzenia się sytuacji na Ukrainie, to może nas to trochę kosztować. Ale będzie to jednak raczej kwestia kilkudziesięciu milionów złotych, a nie miliardów. Nie przeceniałbym naszego wpływu na rozwój wydarzeń w tym konflikcie. Gramy w nim raczej rolę przedmiotu niż podmiotu.