Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Jarosław Marek Rymkiewicz,
21.12.2013 20:24

Wkładanie butów Ignacemu

Iza z Wawrzkiem i Ignacym przyjechali na obiad, był piękny jesienny dzień – ciepły, niemal gorący, jeden z tych darowanych dni, jakie bywają u nas w Polsce w drugiej połowie października – i choć nie

Iza z Wawrzkiem i Ignacym przyjechali na obiad, był piękny jesienny dzień – ciepły, niemal gorący, jeden z tych darowanych dni, jakie bywają u nas w Polsce w drugiej połowie października – i choć nie było ani odrobiny wiatru, liście milanowskich dębów, tworząc żółtą, poszarpaną kurtynę, opadały, powoli, powoli, w złoto-czerwonym świetle zachodzącego słońca. Kiedy się ściemniło, Iza z Wawrzkiem zaczęli pakować różne rzeczy do samochodu, a ja zająłem się ubieraniem Ignacego. Jest on już w tym wieku, że świetnie daje sobie radę z kurtką i z butami, ale ubieranie go sprawia mi przyjemność, bo stwarza to jeszcze jedną okazję do rozmowy. Jesienne buty Ignacy ma fenomenalne. Można je zasznurować lub zapiąć na ekspres, a najciekawsze jest w nich to, że mają w każdym obcasie czerwone światełko. Kiedy Ignacy idzie ulicą Grabową, dwa czerwone światełka w jego obcasach to zapalają się, to gasną, i każdy kierowca samochodu oraz każdy pies za płotem dowiaduje się, że ma dać baczenie, bo Ignacy jest na środku jezdni. W latach mojego dzieciństwa nikt nie myślał o tym, żeby montować w butach czerwone światełka. Z zapięciem lub z zasznurowaniem fenomenalnych butów były jednak kłopoty, bo Ignacy wiercił się i kręcił – miał coś ciekawszego do roboty. Zdenerwowałem się, że nie mogę sobie dać rady ze sznurowadłami, a że jednocześnie przypomniało mi się (z powodu tych światełek) moje wojenne dzieciństwo, to powiedziałem: – Ale uspokójżesz ty się! Gdyby była tu wojna i byli tu Niemcy, to nikt nie pomagałby ci wkładać butów, bo dorośli mieliby inne sprawy na głowie. Mnie, jak była wojna, butów nie wkładali i sam je musiałem wkładać. – Usłyszała to Ewa, która była gdzieś w pobliżu sionki, i powiedziała: – Ty to chyba masz sklerozę. Jak można mówić dziecku takie rzeczy o wojnie i o Niemcach. – Na co ja, mocując się z butami, powiedziałem: – Może i mam sklerozę, ale jeśli dziecko dowie się, że byli tu Niemcy, to ja nie widzę w tym nic złego. – Ignacy nie zwrócił na ten nasz dialog uwagi, bo nadal miał coś ciekawszego do roboty – prawdopodobnie, niemal pięcioletni, już wie, że była tu wojna, ale jeszcze nie bardzo to rozumie, a więc też nie bardzo go to dotyczy i nie bardzo interesuje. Ja zaś pomyślałem wtedy, że minie jeszcze kilka lat, miną trzy lub cztery lata, i to, że niedawno – mój Boże! niedawno! siedemdziesiąt lat temu! – była tu wojna i byli tu Niemcy, stanie się dla Ignacego ważnym kawałkiem jego wiedzy o świecie. Miną jeszcze trzy, cztery lata i Ignacy zrozumie, że ta wojna i ci Niemcy, którzy tu byli – to jest coś, co go dotyczy.

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE