Być może autorami listu powinni zainteresować się śledczy – skoro przepraszają, to coś muszą o tym wydarzeniu wiedzieć. A może sami brali udział w podpaleniu? Na przykład ja nie brałem, więc nie przepraszam. Tak jak nie przepraszam, bo ja wiem, za kradzież czyjegoś auta w Gdańsku albo włamanie w Białymstoku. Koledzy Blumsztajna zdają się przy tym uważać Rosję za cywilizowane, demokratyczne państwo. To może przeproszą jeszcze Rosjan za Polaka, który brał udział w akcji Greenpeace i został wraz z resztą swojej ekipy oskarżony o szpiegostwo, piractwo, terroryzm i co tam jeszcze? Jest za co przepraszać chyba? Zwłaszcza że Rosjanie obruszyli się sprawą ekologów znacznie bardziej niż zamieszkami przed ambasadą. Czekam więc na list potępiający Greenpeace.
Czy Blumsztajn wie, za co przeprasza?
Nic mnie od dawna tak nie rozbawiło w naszym życiu publicznym, jak list Towarzystwa Dziennikarskiego (szumna nazwa dla grupki kolegów Seweryna Blumsztajna) do rosyjskich dziennikarzy – z przep
Być może autorami listu powinni zainteresować się śledczy – skoro przepraszają, to coś muszą o tym wydarzeniu wiedzieć. A może sami brali udział w podpaleniu? Na przykład ja nie brałem, więc nie przepraszam. Tak jak nie przepraszam, bo ja wiem, za kradzież czyjegoś auta w Gdańsku albo włamanie w Białymstoku. Koledzy Blumsztajna zdają się przy tym uważać Rosję za cywilizowane, demokratyczne państwo. To może przeproszą jeszcze Rosjan za Polaka, który brał udział w akcji Greenpeace i został wraz z resztą swojej ekipy oskarżony o szpiegostwo, piractwo, terroryzm i co tam jeszcze? Jest za co przepraszać chyba? Zwłaszcza że Rosjanie obruszyli się sprawą ekologów znacznie bardziej niż zamieszkami przed ambasadą. Czekam więc na list potępiający Greenpeace.