Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Rafał A. Ziemkiewicz,
24.12.2012 09:53

Pozory mylą. Do czasu

„To nie kryzys, to rezultat” − mawiał Kisiel. Doskonale pasuje to powiedzonko do komunikacyjnego zawału na Śląsku. Cała propagandowa orkiestra jazgocze oczywiście, że to nie wina Tuska (bo przecież nic nie jest winą Tuska, a kto za cokolwiek wini wsz

„To nie kryzys, to rezultat” − mawiał Kisiel. Doskonale pasuje to powiedzonko do komunikacyjnego zawału na Śląsku. Cała propagandowa orkiestra jazgocze oczywiście, że to nie wina Tuska (bo przecież nic nie jest winą Tuska, a kto za cokolwiek wini wszechwładnego premiera, tego nadworny satyryk wychłoszcze rymami). Że wszystko spaprały „koleje śląskie”. Nie poradziły sobie, nie umieją, nie nadają się… No, ale to dość marne wyjaśnienie problemu, bo przecież trudno nie zapytać − a kto takiej firmie, która sobie nie radzi, przekazał newralgiczną sprawę, jaką jest komunikacja w mocno zindustrializowanym, ludnym regionie? Nie upewniwszy się, czy jest ona zdolna sprostać wyzwaniu?

Ano, odpowiedź jest taka − zrobił to rząd Donalda Tuska właśnie. I to już ładnych parę lat temu. I jeszcze ogłosił „usamorządowienie” przewozów wielkim sukcesem. A dlaczego „usamorządowił”? A właśnie po to, żeby się pozbyć odpowiedzialności. Żeby móc teraz mówić „to nie my”. Mądrzy ludzie przestrzegali wielokrotnie, że to się źle skończy, że samorządy nie są w stanie sprostać beztrosko przerzucanym na nie zadaniom, zwłaszcza gdy, tradycyjnie już, za zwiększaniem ich zadań nie idą większe pieniądze. Dziś mądrzy ludzie mówią, że to, co wyrabia się na Śląsku, to przedsmak chaosu czekającego nas w całym kraju, region po regionie. Ale rząd się mądrymi ludźmi od dawna już nie przejmuje, to nie jego elektorat.

Nie mniejszym sukcesem niż „usamorządowienie” kolei było przymusowe skomercjalizowanie placówek służby zdrowia. Przypomnę, że miało to być lekarstwem na ich zadłużenie. Mądrzy ludzie od razu uprzedzali, że komercjalizacja to tylko − zgodnie z zapowiedzią posłanki Sawickiej − przekierowywanie publicznych pieniędzy do prywatnych kieszeni, że dla uzdrowienia służby zdrowia kluczowa jest nie sprawa własności szpitali, ale system ubezpieczeń. Już w kilka miesięcy po komercjalizacji raport NIK wykazał, że w poddanych tej operacji szpitalach zadłużenie odrasta w tempie błyskawicznym. Oczywiście zadbano, by ten raport nie przebił się do opinii publicznej. Podobnie jak o to, by nie przebiły się wstrząsające statystyki, iż w Polsce na 100 operowanych pacjentów umiera 17, gdy średnia UE to 4 zgody na 100 operacji. Symbolem tego megakłamstwa pozostanie grzanie przez rządowe telewizornie i radia cały dzień niusa o pionierskiej operacji serca małej dziewczynki właśnie w czasie, gdy Centrum Zdrowia Dziecka wstrzymuje przyjmowanie pacjentów, zwalnia lekarzy i, krótko mówiąc, kona.

Oczywiście, ukryć raport NIK czy statystyki było łatwiej, niż teraz sprawić, aby nie przebiły się do opinii publicznej fakty, z którymi styka się bezpośrednio każdy chory − przeraźliwe kolejki w przychodniach czy chaos na kolei, by tylko przy tych dwóch dziedzinach pozostać. Fakt faktem, że platformerski agit-prop robi, co może, licząc na nieskończony barani potencjał swojego elektoratu. Ale to wszystko trzyma się na pozorach sukcesu. Jak długo jeszcze da się je podtrzymywać?

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane