Kiedy epidemia nie spełniła oczekiwań opozycji i nie urosła, rozpoczął się wrzask, że wybory to oszustwo, bo np. nie będą… tajne. Oto komisja, w której są przedstawiciele wszystkich komitetów, zamiast wrzucać do urny mniejsze koperty, będzie do nich zaglądać, by sprawdzić, kto jak głosował. A gdy wreszcie PiS musiał zawrzeć umowę z Gowinem, co głupsi zaczęli krzyczeć, że to skandal, bo… nie przeprowadził wyborów w terminie (według poprzedniej wersji: uratował nas przed śmiercią). A inni – mówić, że wybory muszą być jesienią. A że wtedy pogoda bardziej sprzyja wirusowi? E tam… Cała ta sekwencja wydarzeń pokazuje przejrzyście, o co chodzi opozycji: nie zaakceptuje żadnego terminu wyborów, jeśli wie, że je przegra. A Kon-sty-tu-cja? Zapomnijcie, teraz jest inna mądrość etapu.