Warto też, by państwa nam życzliwe, w tym Stany Zjednoczone, znały nasze argumenty, a nie improwizowały swoich reakcji na podstawie lektury mediów. To w połączeniu z bezwzględnym zduszeniem prób kontrofensywy wojskowej bezpieki w Sądzie Najwyższym (bez cienia przejmowania się wrzaskami mediów o 1151. zamachu na praworządność, której już i tak od dawna nie ma) musi przynieść sukces. Budująca jest tu odpowiedź PSL i Lewicy na apel Małgorzaty Kidawy-Błońskiej o bojkot wyborów. Kandydat PSL rozradowany, że wyprzedza ją w sondażach, bojkot zbojkotował. Podobnie Czarzasty, który zapowiedział, że to moment, by „pognać PiS”, i wyraził nadzieję, że Biedroń wyprzedzi upadłą Kidawę-Błońską. Skoro nawet oni w sukces bojkotów i unieważnień nie wierzą, to dobra nasza, byle dopilnować wszystkiego za pomocą dyplomacji i być bezwzględnym wobec uzurpacji kpt. Iwulskiego.