W ciągu roku swojej prezydentury Karol Nawrocki zorganizował kilka spotkań nie tylko politycznych, ale również z osobami ze świata uniwersyteckiego, sztuki oraz mediów. Jedno z nich odbyło się ostatnio w prezydenckiej rezydencji Klarysew w Konstancinie-Jeziornie. I właśnie to wydarzenie przykuło szczególną uwagę tygodnika "Newsweek", stając się tym samym jednym z głównych tematów medium. O wydźwięku krytykującym.
"Newsweek" zatytułował swoją publikację: "Karol Nawrocki organizuje spotkania dla inteligencji. "Aż trudno uwierzyć, jak się tam zachowuje". W artykule na próżno szukać choć jednego zdania, które informowałoby czytelnika, czego dotyczyło spotkanie. Jest za to szereg negatywnych ocen, chociażby dotyczących miejsca spotkania prezydenta z profesorami.
Na co dzień to opuszczona, posępna rezydencja. Ukryta za wysokim ogrodzeniem. Wokół niej stare drzewa w ponaddwuhektarowym ogrodzie. Wrażenie zupełnego odizolowania od świata. W czasach PRL w tej willi w Klarysewie pod Warszawą na narady zbierali się przedstawiciele państw Układu Warszawskiego. Przez 10 lat mieszkał tu sam Edward Gierek, ale narzekał, że czuje się w tym miejscu obco. W latach 90. — wedle pogłosek — willę mieli zajmować Amerykanie w celach wywiadowczych
– czytamy w tekście.
Co najbardziej "szokuje" Newsweek? "Prezydent przychodzi z notatnikiem"
Dalej, redakcja podzieliła się z czytelnikami relacjami uczestników owego spotkania, który mieli zwracać uwagę na zachowanie prezydenta. Szczególnie "szokującym" komentarzem ma być ten dotyczący przygotowania głowy państwa do rozmowy.
Fragment przytoczonej z anonimowym rozmówcą tytuły brzmi: "Aż trudno mi było uwierzyć, jak się tam Nawrocki zachowuje. Przychodzi z notatnikiem, pisze, a potem się do tych notatek odwołuje w czasie dyskusji, sam też zadaje pytania".
To właśnie ta część artykułu zwróciła uwagę internautów, którzy... wyśmiewają narzuconą przez tygodnik dramaturgię sytuacji.
Przypomina mi się historyjka, którą słyszałem około 2011 r. od polityka związanego z ówczesnym rządem. Zaproponował on ówczesnemu premierowi stworzenie jakiego rządowego think-tanku (albo przynajmniej nieformalnych spotkań) angażującego najciekawszych intelektualistów do merytorycznych dyskusji i działań. Z celem lepszego funkcjonowania administracji i legislacji. Odpowiedz premiera miała być taka: Co Ty, szukasz dodatkowej kasy dla paru profesorków? To daj im coś w spółkach i niech sobie tam przyrobią. Taki jest faktyczny szacunek liberałów i lewicy do intelektualistów i takie jest tam myślenie o funkcjonowaniu państwa.
– skomentował na X Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej.
Prezydent Karol Nawrocki od początku swojej kadencji nadał tytuł naukowy profesora 596 osobom. Tylko w 2025 roku chodziło o 35 nominacji, a w obecnym - 561. Ostatnie postanowienie głowy państwa o nominacjach profesorskich pochodzi z 27 lipca i dotyczyło 111 decyzji o nominacjach, na które niektórzy naukowcy czekają całą karierę akademicką.
Nieco inaczej wobec ludzi świata nauki zachowuje się premier Donald Tusk. Ostatnie tego typu spotkanie odbyło się w grudniu 2025 roku, kiedy to szef rzadu spotkał się z rektorami oraz szefami Polskiej Akademii Nauk w KPRM.