O tym, jak Monika Olejnik nakrzyczała na Zbigniewa Ziobro w czasie swojego programu pisaliśmy już TUTAJ.
Tym razem dziennikarka starła się z innym politykiem opozycji. Awantura rozpoczęła się od sporu o wykształcenie.
Polityk Prawa i Sprawiedliwości Zbigniew Girzyński zwrócił Olejnik uwagę, że z takim wykształceniem, jakie ona posiada, nie może deprecjonować wypowiedzi prawnika i politologa z UW prof. Jana Majchrowskiego, który przekonuje, że wybory należałoby powtórzyć.
Aby możliwie najlepiej oddać atmosferę panującą w studiu Radia ZET w czasie programu Moniki Olejnik, przytaczamy wymianę zdań dziennikarki z politykiem w całości:
- A, czyli to nie konstytucjonalista? - pytała Olejnik.
- Ja rozumiem, że pani, jako zootechnik, przyznaje łatkę konstytucjonalisty - ripostował Girzyński.
- Jestem magistrem inżynierem zootechnikiem. I chciałam powiedzieć, żeby pan w końcu przestał obrażać moją uczelnię - SGGW. I skończyłam studia podyplomowe na dziennikarstwie. Proszę mnie nie obrażać. Jest pan niegrzeczny – oświadczyła oburzona Monika Olejnik.
- A pani jest grzeczna?! Ooooooo! Pani tu jeszcze nigdy grzeczna nie była, a już zwłaszcza dla mnie – skwitował Zbigniew Girzyński.
To nie jedyny incydent w dzisiejszym programie Moniki Olejnik. Wcześniej dziennikarka stanowczo przerwała posłance Beacie Kempie z Solidarnej Polski, gdy ta informowała słuchaczy o różnego rodzaju zakłóceniach, które miały miejsce w czasie wyborów.
- Szanowni państwo, wybory zostały w poważny sposób, bardzo, bardzo zakłócone. I to powinno spędzać sen z powiek politykom. Zarzuty pod adresem tych, którzy podnoszą te nieprawidłowości, że podpalają kraj, to niezrównoważone epitety. Co, mamy milczeć i uznawać, że wszystko jest w porządku? To jest poniewieranie głosem obywatela – mówiła Beata Kempa. Posłanka nie mogła jednak dokończyć tego wątku, ponieważ przerwała jej Monika Olejnik.
Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że dziennikarka nie interweniowała na przykład, gdy Iwona Śledzińska-Katarasińska z PO twierdziła, że „Kancelaria prezydenta powinna wzmocnić ochronę”, ponieważ „desperacja Brauna i Stankiewicz sięga mgły smoleńskiej”.