Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Lifestyle

Złodzieje prądu wracają po lecie. Jeden z nich może nabić 600 zł miesięcznie

Przez całe upalne lato stały nieużywane w szafie albo w piwnicy. Teraz, gdy wieczory robią się coraz chłodniejsze, znów wracają do użytku. I to przez nie już niebawem możemy odczuć szok po otwarciu rachunku za prąd.

Największy drapieżnik

Termowentylator wygląda niewinnie, ale nagrzewa pokój w pięć minut. Problem w tym, że ma moc od 1000 do 2500 watów, a każda godzina pracy pobiera energię w sposób, który błyskawicznie przekłada się na wyższy rachunek.

Farelka o mocy 2000 W, która przykładowo pracuje trzy godziny dziennie zużyje w ciągu miesiąca około 180 kWh. W taryfie G11, gdzie pełny koszt 1 kWh wynosi w 2026 roku od 1,18 do 1,32 zł brutto zależnie od dystrybutora i regionu, oznacza to od 212 do 238 złotych miesięcznie. Jeśli działa przez osiem godzin dziennie, a tego przecież pod koniec roku nie można wykluczyć, na przykład w domowym biurze lub chłodnym pokoju dziecięcym, rachunek za samo to urządzenie może przekroczyć nawet 600 złotych miesięcznie.

Przy okazji warto też pamiętać o bezpieczeństwie. Państwowa Straż Pożarna przestrzega, żeby włączonych termowentylatorów i innych elektrycznych urządzeń grzewczych nie pozostawiać bez dozoru.

"Kradnie", kiedy o nim nie myślisz

Co piąte polskie gospodarstwo domowe korzysta z elektrycznego podgrzewacza wody. Bojler działa przez cały rok, ale na jesień zdecydowanie zmieniają się reguły gry. Woda dopływająca z wodociągu jest wtedy wyraźnie chłodniejsza niż latem, co oznacza, że do uzyskania tej samej temperatury prysznica urządzenie musi zużyć więcej energii.

Według szacunków jednego z producentów bojler elektryczny o pojemności 80 litrów może zużywać około 100 do 250 kWh miesięcznie, zależnie od liczby domowników, sposobu korzystania i parametrów urządzenia. Przy aktualnych stawkach taryfowych to od 118 do ponad 330 złotych miesięcznie za samo podgrzanie wody. Warto więc sprawdzić ustawienia termostatu i zalecenia producenta konkretnego urządzenia. Niepotrzebne utrzymywanie bardzo wysokiej temperatury zwiększa straty ciepła ze zbiornika.

Jesienią pracuje częściej

Latem w polskiej kuchni rządzi grillowanie, ale też dużo częściej stawiamy na zimne dania czy sałatki. Jesienią kuchenny scenariusz się zmienia. Wraca pieczenie, zapiekanki czy ciasta do gorącej herbaty. Piekarnik elektryczny, który przez kilka miesięcy odpoczywał, znów staje się centrum kuchni. I oczywiście nie pracuje za darmo.

Standardowy piekarnik elektryczny ma moc od 2000 do 3600 W, ale rzeczywiste zużycie jest niższe niż wynikałoby z mocy znamionowej, bo termostat odcina grzałki po osiągnięciu zadanej temperatury. Typowy cykl może zużyć około 0,7 do 1,2 kWh, zależnie od modelu i programu.

Istnieje jednak moment, gdy pobiera prąd intensywniej niż w trakcie samego pieczenia. Chodzi o nagrzewanie do pożądanej temperatury. Dlatego nie warto pozostawiać pustego nagrzanego piekarnika dłużej, niż wymaga tego przygotowywana potrawa. Termoobieg może pomóc ograniczyć zużycie energii, bo w wielu sytuacjach pozwala ustawić temperaturę około 20 stopni niższą niż przy tradycyjnym grzaniu góra-dół.

Szacunkowo więc jeden cykl pieczenia to koszt około 1 do 1,60 zł. Przy czterech pieczeniach tygodniowo rachunek może wzrosnąć o kilkanaście do około 30 złotych miesięcznie, zależnie od urządzenia, programu i temperatury.

A jeszcze jak masz suszarkę...

Wraz z deszczową pogodą Polacy przeprosili się także z suszarką bębnową. Co prawda nie używają jej powszechnie, ale jeśli ją masz, warto wiedzieć, że różnica między modelem z grzałką a modelem z pompą ciepła wynosi ponad trzykrotnie w zużyciu energii na cykl. Unijne parametry dla urządzeń o pojemności 7 kg wskazują około 2,7 kWh na cykl "eco" dla suszarki kondensacyjnej z grzałką i około 0,85 kWh dla modelu z pompą ciepła. Przy czterech cyklach tygodniowo to różnica ponad 100 złotych przez cały sezon.

Źródło: niezalezna.pl

NAJNOWSZE Lifestyle