Ewa Chodakowska od lat pokazuje w mediach społecznościowych efekty swojej pracy nad ciałem. Wyćwiczona sylwetka 43-latki niezmiennie robi wrażenie, ale — jak się okazuje — wciąż prowokuje też złośliwe komentarze. Ostatnio trenerka postanowiła nie pozostawić ich bez odpowiedzi.
„Ciekawa jestem, która z autorek tych komentarzy, regularnie czyta moje posty i korzysta z codziennych rad, którymi dzielę się tutaj od lat… Która z tych pań dba o swoje zdrowie i silne ciało... Która z pań korzystała z moich metod i realnie doświadczyła efektów na swoim ciele? To jest efekt lat treningu, dyscypliny i świadomej pracy z ciałem”
— napisała.
Chodakowska zdecydowała się też na krok, który rzadko zdarza się wśród osób publicznych. Odpowiadając na zarzuty, ujawniła dokładne parametry swojej sylwetki i jasno podkreśliła, że nie ma problemów zdrowotnych.
„Ważę 55 kg, przy wzroście 168 cm. Mam 17% tkanki tłuszczowej. W biodrach 92 cm czystego mięśnia. Nie będę za to przepraszać. A! Regularnie mam okres i nie mam problemów z hormonami. Moje ciało jest wysportowane, zdrowe i nie jest to ‘problem do komentowania’”
— stwierdziła wprost.
W dalszej części wpisu trenerka odniosła się do samego zjawiska hejtu, nie kryjąc rozczarowania formą „troski”, z jaką spotyka się w sieci.
„Jeśli widok szczupłej, umięśnionej sylwetki uruchamia w drugiej osobie pogardę, wyśmiewanie albo ‘troskę’ podszytą jadem — to nie jest problem ciała, tylko zaburzonych granic autorek hejtu”
— dodała.
Na koniec Chodakowska zaznaczyła, że ciałopozytywność i akceptacja nie polegają na bezkrytycznym zachwycie, ale też nie dają nikomu prawa do oceniania, obrażania czy odczłowieczania innych. W jej ocenie takie zachowania są formą przemocy — niezależnie od tego, kogo dotyczą.