Zalety państwa zintegrowanego dostrzegli już starożytni Rzymianie. Wiedzieli również jak uczynić Imperium Romanum największą potęgą świata: granic przed najazdami wrogów strzegły niezwyciężone legiony, a dzięki pokojowi rozwijały się gospodarka i handel, zapewniające olbrzymiemu państwu pomyślność i bogactwo. Na rozkwit ekonomiczny zaś wpłynęły trzy rzeczy: ludne miasta połączone siecią doskonałych dróg, jednakowe prawo oraz wspólny dla całego państwa pieniądz.
Wizja Ottona III i dwie unie
Do idei Europy zjednoczonej powrócił cesarz Otton III. W jego wizji miały ją tworzyć cztery wielkie państwa narodowe: Germania, Italia, Galia i Sklawonia. Zamieszkujące je narody wyznające jedną wiarę, o wspólnej kulturze i tradycji, miałyby własnych królów, ci jednak działaliby pod przewodnictwem cesarza. W poszukiwaniu takiej jedności Otton III przybył w marcu 1000 r. do grobu świętego Wojciecha w Gnieźnie, na spotkanie z Bolesławem Chrobrym.
U schyłku średniowiecza powstały dwa związki państw stworzone z inicjatywy panujących. Pierwszym była unia personalna Królestwa Polskiego z Wielkim Księstwem Litewskim zawarta w 1386 r. w Krewie, drugim unia państw skandynawskich – Szwecji, Danii i Norwegii, utworzona w 1397 r. w Kalmarze. Unia kalmarska, w której Duńczycy mieli uprzywilejowaną pozycję, trwała – w znacznej mierze dzięki przymusowi stosowanemu przez władzę wobec buntujących się Szwedów i Norwegów – do 1523 r. Dzieje unii polsko-litewskiej toczyły się zupełnie inaczej: związek dynastyczny, jakich wiele znała Europa, na mocy Unii Lubelskiej (1569 r.) przekształcił się w Rzeczpospolitą wielu narodów. Powstała ona w wyniku zgody szlachty obu państw („Jak równi z równymi, jak wolni z wolnymi”), a oparta była na wolności i równości wobec prawa, tolerancji religijnej i politycznej, przestrzeganiu praw obywatelskich.
Europianie prawi
To właśnie w wielonarodowej i wielokulturowej Rzeczypospolitej powstało pojęcie „Europejczycy”. Wymyślił je i zastosował w poemacie „Pożar wojny tureckiej” (1595 r.) poeta Sebastian Klonowic, burmistrz Lublina. Klonowic wzywał, aby „Europianie prawi” złączeni militarnym sojuszem wspólnie stawili czoła muzułmańskiej inwazji. Z podobną inicjatywą występował już w połowie XV w. Jerzy z Podebrádu, czeski król narodowy, apelując o solidarność państw chrześcijańskich w obliczu zagrożenia ze strony muzułmańskiej Turcji. Król Czech, lubelski burmistrz i inni zatroskani rosnącą potęgą imperium otomańskiego, wiedzieli że geografia jest mniej istotna, bo to chrześcijaństwo stanowi o byciu Europejczykiem. Podobnie myśleli pod koniec XVII w. twórcy Ligi Świętej, sojuszu chrześcijańskich państw Europy, skierowanego przeciwko Turcji. Był wśród nich Jan III Sobieski.
Ohydne pamiątki barbarzyństwa
W formę „Konstytucji dla Europy” ujął swoją wizję integracji inny Polak, Wojciech Bogumił Jastrzębowski. „Konstytucja…” ukazała się drukiem w 1832 r., w czasie Powstania Listopadowego. Celem unii państw europejskich miało być zapewnienie pokoju na kontynencie. Jarzębowski proponował utworzenie ogólnoeuropejskiego parlamentu – „Kongresu złożonego z pełnomocników, wybranych przez wszystkie narody”, który strzegłby składów broni oddanych przez wszystkie państwa i rządy. Wychowaniu w duchu pokoju i poszanowania życia ludzkiego służyć miała swoista „korekta historii”. Autor postulował, aby z podręczników usunąć niemal wszystkie opisy bitew, pozostawiając nieliczne, które miały wstrząsać sumieniami czytających „jako ohydne pamiątki z upłynionych 59 wieków barbarzyństwa”. Sugerował też likwidację granic politycznych dzielących kontynent, lecz nie chciał likwidacji państw, gdyż – jego zdaniem – każdy naród ma prawo do wybrania własnych władz. Dopełnieniem liczącej 77 artykułów „Konstytucji…” był napisany przez Jarzębowskiego „Traktat o wiecznym przymierzu między narodami ucywilizowanymi”.
Stany Zjednoczone Europy
Horror drugiej wojny zmobilizował zwolenników integracji do bardziej zdecydowanych działań. Bardzo aktywny był w tej sprawie Józef Retinger, asystent gen. Sikorskiego. W 1948 r. zorganizował w Hadze Kongres Europejski, na którym zjawiło się ponad 750 zwolenników zjednoczenia Europy, wśród nich Winston Churchill, Konrad Adenauer, Robert Schuman, Paul Henri Spaak, François Mitterrand. Inspiracją dla uczestników Kongresu były słowa Winstona Churchilla, wzywającego do stworzenia „Stanów Zjednoczonych Europy”. Koncepcja ta zakładała, że państwa narodowe wyrzekłyby się części własnej suwerenności w imię pokoju i rozwoju. Polski akcent pojawił się w przemówieniu Salvadora de Madariagi: „Musi się narodzić Europa, w której Hiszpan powie: moje Chartres, Anglik – mój Kraków, Włoch – moja Kopenhaga, a Niemiec – moja Brugia. Taka będzie Europa żywa”. Anglicy w Krakowie – wizja jak się okazało prorocza.
Efektem Kongresu było utworzenie w maju 1949 r. Rady Europy. Ciało to w początkowym okresie swego istnienia dostrzegało prawdziwą istotę integracji: w 1950 r. utworzono Europejskie Centrum Kultury. Jego pierwszy dyrektor powiedział: „Prawdziwa kultura nie jest ornamentem, zwykłym luksusem, ani zbiorem specyficznych wartości nie dotyczących człowieka z ulicy… Ona stworzyła wielkość Europy”.
Wspólnota ducha
Jednak blichtr materialnego dobrobytu, korzyści płynące z technologicznego postępu sprawiły, że zjednoczona Europa zapominała o wartościach. O ich znaczeniu niestrudzenie – i bez skutku – przypominał Jan Paweł II: „Pragnieniem moim – jako najwyższego Pasterza Kościoła powszechnego, który pochodzi ze wschodniej Europy i zna aspiracje ludów słowiańskich, tego drugiego >płuca< naszej wspólnej europejskiej ojczyzny - jest to, by Europa suwerenna i wyposażona w wolne instytucje rozszerzyła się kiedyś aż do granic, jakie wyznacza jej geografia, a bardziej jeszcze historia. Jakże miałbym tego nie pragnąć, skoro inspirowana wiarą chrześcijańską kultura tak głęboko naznaczyła dzieje wszystkich ludów naszej Europy, ludów greckich i łacińskich, germańskich i słowiańskich, mimo wszelkich dziejowych tragedii, ponad systemami społecznymi i ideologiami?”- mówił w Parlamencie Europejskim w Strasburgu (1988 r.). W tysięczną rocznicę Zjazdu Gnieźnieńskiego, w czasie spotkania głów państw Europy Środkowo-Wschodniej stwierdził: „Do prawdziwego zjednoczenia kontynentu europejskiego droga jeszcze jest daleka. Nie będzie jedności Europy, dopóki nie będzie ona wspólnotą ducha. Ten najgłębszy fundament jedności przyniosło Europie i przez wieki go umacniało chrześcijaństwo, ze swoją Ewangelią, ze swoim rozumieniem człowieka i wkładem w rozwój dziejów ludów i narodów. Nie jest to zawłaszczenie historii. Jest bowiem historia Europy wielką rzeką, do której wpadają rozliczne dopływy i strumienie, a różnorodność tworzących ją struktur i tradycji jest jej bogactwem. Zrąb tożsamości europejskiej zbudowany jest na chrześcijaństwie”.