Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Kultura i Historia

Testament Kościuszki

Kamień węgielny pod pierwszy pomnik Kościuszki w Stanach Zjednoczonych położono 24 lipca 1828 roku w West Point. Jest na nim napis: „Wzniesiony przez Korpus Kadetów USMA. Dopóki twoje rzeki płyną i twój kraj istnieje, nikt nie będzie pytał, co to za pomnik, czemu służy i dlaczego tu stoi”.

Tadeusz Kościuszko hasło „wolność” przekładał na czyn, zaś jego stosunek do czarnoskórych i do kwestii uwolnienia niewolników stawia go w awangardzie działaczy ruchów abolicyjnych w USA i na świecie.

Przyjaźń

Aby prześledzić jego życie pod tym kątem warto sięgnąć po książkę amerykańskich autorów Gary’ego B. Nasha i Grahama Russela Gao Hodgesa „Przyjaciele Wolności”. To opowieść o naszym Kościuszce, jego czarnoskórym ordynansie Agrippie Hullu i Thomasie Jeffersonie, trzecim prezydencie USA, myślicielu i pisarzu, twórcy Deklaracji Niepodległości. I chociaż jest to historia trzech postaci, to jej zwornikiem, centralnym bohaterem jest Tadeusz Kościuszko (Jefferson i Hull najprawdopodobniej nigdy się nawet nie poznali, nić narracyjną między nimi można snuć jedynie przez naszego Kościuszkę).

To, co nas oczywiście interesuje w tym wypadku, to nie polskie losy i historia insurekcji kościuszkowskiej czy innych wątków z życiorysu Naczelnika, ale to, jak ów „syn wolności” postrzegał kwestię niewolnictwa i jak swe idee związane ze zniesieniem niewolnictwa przekładał w czyn na amerykańskiej ziemi.

Zacznijmy jednak od Jeffersona, który – jak wiadomo – do końca życia nie zrezygnował z posiadania niewolników, z niewolnicą (jako żoną) żył do śmierci, nie ofiarując jej wolności i chociaż był niejako „prawodawcą” amerykańskich wolności, autorem Deklaracji Niepodległości, nie wykonał zaleceń Kościuszki, które ten zawarł w swoim testamencie (czyli, że pozostawiony majątek ma być przeznaczony na wykup niewolników od tegoż właśnie Jeffersona). Że obaj się z naszym Naczelnikiem przyjaźnili to fakt niezbity i to pomimo dzielących i różnic, także charakterologicznych – jeden był bardziej typem człowieka czynu, drugi typem intelektualisty i myśliciela. Świadczą o tym nie tylko listy, ale też i obrazy. Jeden z nich to portret trzeciego prezydenta USA, akwarela wykonana własnoręcznie przez Kościuszkę, o tyle charakterystyczna, że Jefferson ma na niej lekko zadarty nos – jakby jej autor widział przyjaciela trochę przez pryzmat własnej fizjonomii. Drugi to słynny portret Rembrandta Peale, na którym Jefferson ma na ramionach kołnierz futrzany, prezent od Polaka.

Ordynans

Jefferson jako plantator, właściciel niewolników, wcale nie pałał chęcią do ich uwalniania, a co więcej, w swoich uwagach do konstytucji stanu Wirginia zawarł kilka – kompromitujących go w oczach abolicjonistów – opinii. Między innymi uważał czarnoskórych za osoby o niższych możliwościach i kompetencjach intelektualnych. Był za to wielokrotnie później krytykowany, ale upierał się przy swoim i nie przekonywały go różne argumenty – także i przykłady „czarnych geniuszy”. Raz nawet przedstawiono  Jeffersonowi czarnoskórego matematyka, który w błyskawiczny sposób potrafił wykonywać skomplikowane obliczenia – nie wpłynęło to jednak zbytnio na światopogląd prezydenta w tej kwestii. Z drugiej strony Jefferson twierdził, iż czarnoskórzy powinni być wolnymi ludźmi, tyle że… gdy przychodziło do konkretnych rozwiązań zwyciężały kalkulacje polityczne.

Kościuszko wyprzedzał go, jeśli chodzi o nowoczesne myślenie związane z uwolnieniem niewolników, czego symbolem może być nie tylko znany z opisów jego służący, którego zabrał potem do Polski (Murzyn John), ale przede wszystkim amerykański ordynans, z którym spędził na wojaczce kilka dobrych lat i z którym nawiązał nić autentycznej przyjaźni – Agrippa Hull.

Hull był wolnym człowiekiem, gdy został ordynansem Kościuszki, wolność uzyskali już jego rodzice. Nota bene, jak sam utrzymywał, był synem afrykańskiego księcia. Tak czy siak wraz z Kościuszką wojował w trakcie wojny o niepodległość przez kilka lat, przemierzając ze swym dowódcą tysiące mil, biorąc udział w potyczkach i bitwach – a coś takiego zawsze stwarza między oficerem a jego ordynansem szczególną więź. Początkowo Hull służył pod generałem Patersonem, Kościuszko spotkał go w trakcie którejś z narad u generała. Od 1779 roku Paterson oddelegował czarnoskórego wojaka pod komendę naszego rodaka.

„Powstań książę”

Jak traktował Agrippę Kościuszko świadczy znakomita anegdota. Otóż któregoś dnia Polak wyjechał z obozu wojskowego w West Point na rekonesans na drugą stronę rzeki Hudson. Gdy zniknął w jego kwaterze zaczęła się… „impreza”. Hull skrzyknął wszystkich czarnoskórych służących z West Point, po czym, by uroczysta kolacja miała odpowiedni splendor, przebrał się w polski mundur Kościuszki, zakładając na głowę „czapkę rogatywkę przybraną barwnym pękiem pawich piór”.  Nie miał jednak oficerskich butów, więc nogi do łydek wysmarował czernidłem, po to aby lśniły jak oficerki. Polało się wino. Zapanowała ogólna wesołość. Tymczasem Kościuszko nie mógł się przeprawić przez Hudson i wrócił wcześniej do obozu. Gdy zbliżał się do swej kwatery usłyszał gwar, radosne okrzyki oraz głośny, wznoszony przez biesiadników toast – „Na zdrowie generale Kościuszko!”. Stanął w progu i zobaczył, że to jego ordynans jest robi „za generała”. Ponoć ta cała maskarada związana była ze zwyczajem czarnoskórych, którzy obchodzili tzw. „dzień wyborów”, gdy wybierali między sobą nowych przywódców, „dla podtrzymania afrykańskich zwyczajów i zapewnienia jednodniowym królom chwili wytchnienia”. Przebrany „król” zazwyczaj zapraszał całą resztę pobratymców na kolację. Jednak, gdy Kościuszko stanął w drzwiach, Agrippa wpadł w panikę, zaczął tarzać się po ziemi i błagać, by ten go ukarał, wychłostał i „zrobił z nim, co chce”. Reakcja Polaka była zdumiewająca. Podniósł go, uścisnął mu rękę i powiedział: „Powstań książę, nie godzi się afrykańskiemu księciu padać na twarz przed kimkolwiek”. Po czym założył na głowę Agrippy polską czapkę wojskową, jakby go koronując. Potem zaprowadził go do kwatery generała Patersona i tam zapalił ze swym ordynansa fajkę pokoju. Tę historię sam Hull wielokrotnie opowiadał, bardzo dumny z tego, jak został potraktowany przez polskiego dowódcę. Przy czym nie było w zachowaniu Kościuszki nic ironicznego. On naprawdę chciał zrównania, obdarowania niewolników Wolnością jak darem Bożym.

Spełniać obywatelskie obowiązki

Że tak było świadczy nie tylko wieloletnia przyjaźń z Hullem, ale w ogóle stosunek naszego rodaka do czarnoskórych żołnierzy, których często brał pod swoją komendę i zlecał im ważne zadania. W 1782 roku po ciężkich walkach pod Charleston w trakcie wypadu zginął  jego towarzysz broni, John Laurens. Kilka dni później Kościuszko poprosił generała Greena, aby pozostałą po Laurensie garderobę i ubrania rozdysponować między jego czarnych służących. Argumentował tak: „Są nadzy i potrzebują koszul, kurtek i spodni, a ich skóra nie gorzej od naszej nadaje się do noszenia dobrych ubrań”.

Najważniejszy jest jednak akt finalny tej historii – testament, jaki Kościuszko sporządził przed wyjazdem do Europy. W jego pierwszej wersji, z 20 kwietnia 1798 roku, czytamy: „Prosiłem pana Jeffersona, żeby w razie mojej śmierci, bez wyrażenia ostatniej woli lub testamentu, wykupił za moje pieniądze Murzynów i uwolnił ich, aby pozostała suma wystarczyła na zapewnienie im wykształcenia i utrzymania”. Dalej zaś szło również wskazanie, co do przyszłego losu owych niewolników, którzy winni walczyć z „obcym i zewnętrznym wrogiem”, którzy winni „mieć dobre i ludzkie serce”, być żonatym i pracować na własnej ziemi (100 akrów). Winni oni także „umieć współżyć z sąsiadami, być zawsze dobrym oraz skromnym wobec nich. Każdy powinien dać dzieciom dobre wykształcenie, kochać swój kraj i spełniać obowiązki obywatelskie, by w ten sposób – zachowując dla mnie wdzięczność – czynić samego siebie najszczęśliwszym”.

Koniec tej historii nie jest dobry. Jefferson testamentu Kościuszki nie wykonał. Kluczył, chwytał się prawnych kruczków, a w końcu dokument zinterpretowano inaczej, przekazując pieniądze na edukację, a nie na wykupienie niewolników Jeffersona.

 

Źródło: tygodnik GP

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE Kultura i Historia