Delfina Komar była dziewczyną piękną, inteligentną i uzdolnioną. Osiemnastoletnią pannę rodzice wydali za najbogatszego człowieka w kraju – Mieczysława Potockiego, pana na Tulczynie. Potocki był nie tylko bogaty, ale i chorobliwie skąpy, zazdrosny i gwałtowny. Podobno matka Zofia wyznała mu kiedyś, że jest synem gwałciciela Caracolli, który napadł na nią w czasie podróży poślubnej w Wenecji. Delfina szybko zrozumiała, jak ciężki charakter ma jej mąż. Potocki marzył o męskim potomku, tymczasem rodziły się im tylko córki, które umierały w niemowlęctwie. Pamiętniki epoki przekazują nieszczęsny los młodej żony: dręczenie, wyzwiska, publiczne rękoczyny, przetrzymywanie pod zamknięciem w domu, głodzenie. Wreszcie miarka się przebrała i kobieta uciekła z domu. Małżeństwo unieważniono, a Mieczysław musiał do końca życia wypłacać Delfinie pensję 100 tysięcy franków rocznie.
Charakterystyczne, długie łodzie wikingów – ludów zamieszkujących dzisiejsze tereny Danii, Norwegii i Szwecji – przez wiele lat były postrachem całej Europy. Kariera żeglarzy i zdobywców mórz zaczęła się jednak od krótkich wypadów na osady sąsiadów, podczas których rabowano bydło i owce, po czym szybko odpływano z łupem. Kiedy więc władcy poszczególnych plemion zakazali napaści na pobliskie tereny, wojownicy w poszukiwaniu zdobyczy ruszyli w stronę kontynentu…