Prezes stowarzyszenia, które działa we Francji na rzecz migrantów został... pobity i sponiewierany przez osoby, którym jego organizacja pomaga. To najlepszy dowód na to, jak wygląda "wdzięczność" w wykonaniu nielegalnych przybyszów.
Vincent Jeanbrun, mer podparyskiej miejscowości L’Hay-les-Roses, którego dom zaatakowano podczas trwających we Francji zamieszek, wezwał do "republikańskiego porywu". - Każdy obywatel ma swoją odpowiedzialność za republikę i może coś choć trochę zrobić. Przestańmy się odwracać - zaapelował burmistrz i zadeklarował, że "nie można się poddać".